Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
43 posty 535 komentarzy

Post tenebras lux

Berkeley72 - fizyk i geofizyk, filozof piagetowsko-lamarckowski, instruktor alpinizmu i ski-alpinizmu

“Pochwała głupoty” profesora Friedricha Augusta Hayeka

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Poniżej znajduje się krótkie opracowanie poglądów profesora F. A. Hayeka z London School of Economics. Po upadku ZSRR ego książki stały się rodzajem “Biblii” dla budowniczych liberalnych państw Europy Środkowej oraz Wschodniej.

 

Pochwała głupoty” według profesora Friedricha Augusta Hayeka

opracowałMarek Głogoczowski

2 stycznia 2003 roku

Poniżej znajduje się krótkie opracowanie poglądów profesora F. A. Hayeka z London School of Economics, uważanego za jednego z “Ojców Założycieli” Nowego Ładu Ekonomicznego, który w swym pełnym kształcie zaczął się wyłaniać dopiero po upadku ZSRR. W języku polskim prace Hayeka pojawiły się początkowo wII obiegu”, dzięki staraniom działaczy “Solidarności”, sponsorowanych przez panujące nam obecnie mocarstwo, by w latach 1990 stać się rodzajem “Biblii” dla budowniczych liberalnych państw Europy Środkowej oraz Wschodniej.

(W Czechosłowacji, a później w Czechach, anty-narodowy oraz anty-socjalistyczny program Hayeka realizował np. premier Vaclav Klaus, niedawno, w czasie konferencji w Wiedniu, dowiedziałem się, że “Amerykanie” – czyli z pewnością NED i “nasza” Fundacja Sorosa przebranego za Batorego – otwarli w Miami na Florydzie “Uniwersytet im. Hayeka” mający przygotować kadry, które będą re-kolonizować post-castrowską Kubę.)

A oto analiza niektórych “myśli centralnych” tego znamienitego “prawdziwego indywidualisty”, zawartych w dostępnych obecnie w Polsce książkach Hayeka “Indywidualizm i porządek ekonomiczny” (pierwsze angielskie wydanie w 1947 roku) oraz “Droga do zniewolenia” z 1944 roku. Czytając te “wytyczne” do planu re-kolonizacji – m. innymi Polski – nie trudno dostrzec, dlaczego wszystkie innealternatywy rozwoju naszego kraju zostały stłumione w zarodku przez miłościwie panujące nam “Niewidzialne Imperium”. Bez jego ujawnienia (bo o jego rozbiciu nie mamy co śnić)nie mamy co marzyć o jakichkolwiek istotniejszych, “pro-narodowych” względnie “pro-społecznych” zmianach – za wyjątkiem tej, wskazywanej przez Imperium,zamiany nas wszystkich w bezmyślne, pozbawione jakichkolwiek samodzielnych odruchów myśli, “odważnie ślepe” Euro-termity.

 

 

W napisanej w 1983 roku “Przedmowie” do polskiego wydania swej “Drogi do zniewolenia” Hayek stwierdza:

 

[1] Z prawdziwego twierdzenia naukowego o tym, co jest, nie sposób wyciągnąć wniosków o tym co, z moralnego punktu widzenia, być powinno. Jest to absolutna prawda.

 

Z dalszej części “Przedmowy” dowiadujemy się, iż autorowi chodzi w szczególności o moralny (etyczny) stosunek społeczeństwa do własności prywatnej. Czy jednak etyka własności jest dyscypliną nauki, w której obowiązuje wyznawana przez Hayeka zasada przemilczania? Czy też posiadamy jakieś standardy etyczne – także w zakresie własności prywatnej – do których realizacji przez społeczeństwopowinniśmydążyć? Osoby orientujące się choć trochę w zagadnieniu “etyki uniwersalnej” od razu wskażą tutaj na prosty wzorzec “etyki laickiej” Immanuela Kanta, który z łatwością da się zastosować przy ocenie zdrowia moralnego społeczeństwa opartego na własności prywatnej oraz na pochwalanym przez Hayeka nepotyzmie “rodzinnym”.

Jeśli zatemprofessor emeritus F. A. Hayek głosi jako “absolutną prawdę” coś, co dla wykształconej i bystro patrzącej osoby jest ewidentną bzdurą, to należy zacząć podejrzewać, że i inne, wcześniejsze jego poglądy – a także sama atmosfera London School of Economics, w której te jego intersubiektywne poglądy dojrzewały – nie była (i nie jest) wzorem zdrowia etycznego. Potwierdzeniem tej hipotezy mogą być wcześniejsze o 38 lat jego dość dziwne zapewnienia, zawarte w rozdziale “Indywidualizm prawdziwy i fałszywy” książki “Indywidualizm i porządek społeczny”:

 

[2] Ludzki Rozum przez duże R nie istnieje w “liczbie pojedynczej”, jako coś danego lub dostępnego jakiejś konkretnej osobie, jak wydają się zakładać racjonaliści, lecz musi być pojmowany jako interpersonalny proces ... żaden człowiek nie ma kwalifikacji, by wydać ostateczne orzeczenie w sprawietego, jakie możliwości ma ktoś inny, czy też jakie wolno mu wykorzystać (s. 23).

 

I dalej, na następnej stronie:

 

[3]Ze świadomości ograniczeń indywidualnej wiedzy, oraz z faktu, że żadna osoba czy mała grupa osób nie może wiedzieć wszystkiego, co jest wiadome innym,(prawdziwy indywidualista)wyciąga również swój wniosek praktyczny: żąda ścisłego ograniczenia wszelkiego przymusu oraz wyłączności władzy.

 

Na podstawie zdania [1] wnioskowaliśmy, żeprofessor emeritus Hayek nie domyśla się istnienia bardzo obiektywnych i szeroko znanych filozofom norm etycznych, natomiast ze zdań [2] i [3] wynika, że i wcześniej nie zauważał on wielu istotnych rzeczy, na przykład tego, że praca zwykłego nauczyciela (w tym i nauczyciela akademickiego) polega, m. innymi, na ocenie możliwości poznawczych jego wychowanków (a także na rozmaitych formachwymuszania na nich czy to punktualności w przychodzeniu na zajęcia, czy odpowiedniego zachowania się w trakcie tych zajęć).

Na kolejnych stronach rozdziału o “Indywidualizmie prawdziwym” Hayek po wielokroć nas zapewnia, że ponieważ indywidualna jednostka (względnie mała grupa) nigdy nie jest w stanie posiąść pełnej wiedzy o świecie, więc:

 

[4] Działania rządu(czyli małej grupy ludzi)winny ograniczyć się do egzekucji od jednostek przestrzegania zasad, które ... są środkami zabezpieczającymi przed zderzeniem się sprzecznych dążeń, a nie zespołem ustalonych celów. Nasze podporządkowanie się(inaczej mówiąc, nasza zgoda na zniewolenie przez “liberalny” system – M.G.)ogólnym zasadom jest konieczne, ponieważ w praktycznym działaniu nie możemy się kierować pełną wiedzą, czy oceną konkurencji. Dopóty ludzie nie są wszechwiedzący, dopóty jedynym sposobem przyznania ludziom wolności są właśnie takie ogólne reguły(ograniczenia, zniewolenia) wyznaczające sferę ich decyzji.

 

O jakie w szczególności “ogólne zasady” chodzi przyznającej się do własnej zbiorowej ignorancji grupie, związanej z London School of Economics, dowiadujmy się na stronie 28 cytowanego powyżej rozdziału:

 

[5] My chcemy ustalić reguły, które mają być jak drogowskazy, przy formułowaniu planów, ważnych przez długie okresy. ...Próba zapewnienia, by człowiek, realizując swe interesy, wnosił możliwie największy wkład w zaspokojenie potrzeb innych, prowadzi nie tylko do ogólnej zasady “własności prywatnej”, pomaga nam również określić, jaką treść powinny mieć prawa własności w odniesieniu do różnych rodzajów rzeczy...(Te stałe prawa)powszechne w(prawdziwie indywidualistycznym) społeczeństwie, nade wszystko pozwalają człowiekowi rozróżnić pomiędzy tym, co moje a tym co twoje, i na podstawie których on i towarzysze mogą stwierdzić ci należy do ich własnej sfery odpowiedzialności.

 

Patrząc na te ostatnie zdania od strony zoologii,takie właśnie szkolenia rozpoznawania “swój-obcy” przechodzą psy przyuczane do pilnowania posiadłości ich panów. Tę “psią tresurę” obywateli Hayek zaleca jako podstawę uwielbianego przezeń porządku społecznego zdominowanego przez Czcicieli Własności Prywatnej (w skrócie CWP). Używając sformułowania żyjącego 200 lat temu francuskiego przyrodnika J. B. Lamarcka, deklaruje się on być rzecznikiem interesów prymitywnej poznawczo klasy nuworyszów “limité aux quelques idées de l’interêt, et aux quelques simples jouissances physiques.” (ograniczonej, w swym zachowaniu, do kilku idei biznesu, oraz do kilku prostych przyjemności fizycznych). Warto zauważyć, że wszystko to, co szwajcarski psycholog Jean Piaget nazwał teleologią (celowością postępowania) istot żywych, a co polega na asymilacji otoczenia przez struktury poznawcze tych istot, w wypadku “sekty” CWP ograniczone zostało do tresury rozpoznania moje/obce oraz do wymuszenia – poprzez “liberalny” system prawny –“owczego pędu” Prawdziwych Indywidualistów do bezmyślnego zbieractwa tak zwanych dóbr materialnych.

Negując zaś jakąkolwiek możliwość zdobycia, indywidualnym wysiłkiem uzdolnionych jednostek, wiedzy większej niż posiada ogół “indywidualistów” specjalizujących się w zawłaszczaniu rozmaitych majętności, profesor Hayek deklaruje się byćimplicite nie filozofem (“przyjacielem mądrości”), ale po prostu “przyjacielem ignorancji”, co na dalszą metę z konieczności musi dawać fatalne społeczne rezultaty. By to wykazać przytoczmy jeszcze jedno jego zdanie, charakterystyczne dla poglądów ogółu liberałów:

 

[6] Najlepsze instytucje pojawiają się w wyniku wolnej gry tych sił, na które zgadzamy się, ufni ...że realizacja przez człowieka swego własnego interesu doprowadzi do możliwie największego szczęścia wszystkich ludzi.

 

Czy jednak ta ufność nie jest naiwnością, której opłakane skutki już teraz bardzo dobrze widać? Z jednej strony, już chociażby z punktu widzenia czysto ekologicznego, da się zauważyć, że przedmioty (samochody, telewizory, etc), które miały zapewnić możliwie największe szczęście ich posiadaczy, w dalszym sprzężeniu zwrotnym prowadzą i do zanieczyszczenia środowiska i do niebywałego rozkwitu chorób wynikłych z długotrwałego unieruchamiania się użytkowników tych “zabawek technicznych”. Nietrudno dostrzec, że reżym “korporacji zabawkarskich”do którego zawziętej promocji w skali całego świata streszcza się program “prawdziwych indywidualistów” – stanowi jedną z podstawowych plag współczesnego świata. Podobnie zresztą jak i reżym super-korporacji bankowych, który stał się podstawą mającego trwać “wiecznie” podziału na kraje (i grupy społeczne) super-bogate oraz nowo-biedne.

Co więcej, z “Pochwały (wolnościowej) głupoty” wygłoszonej przez F. A. Hayeka w omawianych książkach, wynika dość jasno, że ich autor – pod pretekstem budowy ustroju mającego dostarczać szczęście dla większości ludzi – zaplanował budowę społeczeństwa “o dwóch szybkościach”: dla jednych same miody, choćby tylko dłubali w nosie, dla drugich nędza, strach przed jutrem i “wolnościowe” zapracowywanie się na śmierć. A oto detalekonstrukcyjne tej wspaniałej budowli, konsekwentnie realizowanej w Europie Wschodniej już od lat kilkunastu. Na stronie 30 “Indywidualizmu” postuluje on co następuje:

 

[7] Państwo(które jest) ucieleśnieniem świadomie zorganizowanej i kierowanej władzy, powinno być tylko małą częścią znacznie bogatszego organizmu nazywanego “społeczeństwem” i powinno jedynie dostarczać ram prawnych , w obrębie których zasięg wolnej (a zatem nie “świadomie kierowanej”) współpracy ludzi jest maksymalny.

 

Jeśli zaś chodzi o te “pozapaństwowe grupy współpracy ludzi”, którym państwo ma zapewniać bezpieczeństwo oraz możliwość proliferacji, to są to oczywiście korporacje oraz jak pisze “wspólnoty językowe, względnie religijne”, do którego to spisu winniśmy oczywiście liczne w krajach anglosaskich, tajne loże oraz mafie. Interesującym jest, że w swym projekcie Praw Człowieka Hayek nie przewiduje jakichkolwiek ograniczeń dla właścicieli “ruchomości”, do których należą przede wszystkim pieniądze. Pisze on mianowicie:

 

[8] (Prawdziwy indywidualista) odmawia również rządowi prawa do ograniczania tego, co może osiągnąć człowiek uzdolniony lub szczęściarz. ...Jego główna zasada głosi, że żaden człowiek ani żadna grupa ludzi nie powinna mieć władzy rozstrzygania o statusie innego człowieka, a zasadę tę uważa za warunek wolności tak istotny, że nie wolno go poświęcać w imię naszego poczucia sprawiedliwości czy też naszej zazdrości.(s.39/40)

 

A zatem, zgodnie z etyką Sekty CWP, jeśli ktoś (celowo lub przypadkowo, jako “szczęściarz”, który pod swym domem odkrył żyłę złota) zgromadzi taką ilość pieniędzy, że jego bogactwo stanie się zagrożeniem dla lokalnego ekosystemu, rządowi nie wolno jego społecznie szkodliwej przedsiębiorczości przykrócić. W dodatku tenże “szczęściarz” ma mieć prawo do uzasadnianego li tylko “szczęściem” wywyższania swego rodu w kolejnych pokoleniach. Hayek bowiem dodaje do zdania [8]:

 

[9] Z punktu widzenia indywidualizmu nie wydaje się by miały uzasadnienie próby doprowadzenia do równego startu wszystkich jednostek, poprzez uniemożliwienie im czerpania korzyści z tego, na co w żaden sposób nie zapracowały – na przykład z tego, że ich rodzice są bardziej niż przeciętnie inteligentni (czytaj – zamożni)czy sumienni (w tak zwanym “podkładaniu się” pod władzę pieniądza).

 

Gdy zaś, po wprowadzeniu zasady “wolności szkolnictwa do pobierania opłat za wykształcenie”, wprowadzimy zasadę cenzusu wykształcenia przy zajmowaniu wysokopłatnych stanowisk, stworzymy ściśle kastowy ustrój “ludzi wolnych”, w którym role społeczne będą podzielone już na przyszłe wieki. Tutaj przynajmniej Hayek szczerze odsłania swe (oraz jego klienteli) intencje:

 

[10] pod tym względem indywidualizm jest w istocie mniej “indywidualistyczny” niż socjalizm, ponieważ uznaje rodzinę za podmiot równie uprawniony jak jednostka, to samo dotyczy innych grup, na przykład językowych czy religijnych, które dzięki wspólnemu wysiłkowi mogą przez długie okresy z powodzeniem zapewniać swym członkom standardy materialne czy moralne odmienne od tych jakie występują w reszcie społeczeństwa.

 

A więc w imię “wolności” mamy tutaj otwartą apoteozę nepotyzmu oraz etycznego relatywizmu. Jeśli dodamy do tego, że (wzorujące się zazwyczaj na etyce Starego Testamentu), sekty CWP mają zazwyczaj wpisaną w ich statut moralną zgodę na wykorzystywanie lichwy, w celach społecznie dobroczynnej “walki konkurencyjnej” z innymi wyznaniami i innymi grupami językowymi, to bez trudu możemy sobie wyobrazić, że przedsiębiorczość literacka profesora Hayeka bez trudności znajduje sponsorów wśród dbającej o bezpieczeństwo swych rodzin, starej i nowej “arystokracji finansowej” całego świata.

Ten narzucający się każdemu bystremu obywatelowi wniosek Hayek stara się zanegować w zakończeniu swego eseju o ”prawdziwym” indywidualizmie, odwołując się jeszcze raz do tak zwanej “zbiorowej mądrości” społeczeństw prawdziwie liberalnych:

 

[11] cechą prawdziwego indywidualizmu jest postawa pokory wobec procesów, poprzez które rodzaj ludzki osiągnął rzeczy nie zaplanowane ani nie rozumiane przez żadną jednostkę, a w istocie przekraczające to, co mogłyby osiągnąć jednostkowe umysły.

 

Oczywiście w historii ludzkości pojawiały się jednostki, które dość celnie demaskowały zarówno cele jak i podstępne metody angielskiego “podboju świata bez użycia siły”. W rozdziale “Porzucona droga” swej “Drogi do zniewolenia” Hayek przypomina, że dla Augusta Comte liberalizm to była “Przewlekła choroba Zachodu – bunt jednostki przeciw gatunkowi”, dla współczesnego Comte’owi Maurice Joly “Prawem (w nowoczesnym państwie liberalnym)stała się grabież pod przykrywką z Zasad”. Bliższy naszym czasom Aleksander Zinowiew (autor terminu Homo sovieticus) twierdzi, że chorobą Zachodu stała się totalna dominacja etosu konsumpcyjnego “posiadania” (sekty CWP!) nad innymi wartościami, szczególnie nad indywidualnym poznaniem, coraz bardziej zredukowanym do prostackiej “wiary” w wirtualną rzeczywistość kreowaną przez media. Zinowiew twierdzi, iż “cel okcydentalizacji polega na doprowadzeniu ofiary do takiego stanu, żeby utraciła możliwość samodzielnego rozwoju i została włączona do sfery wpływu Zachodu, przy czym nie w roli równoprawnych i równorzędnych partnerów, lecz w roli satelitów lub, mówiąc lepiej, kolonii nowego typu”.

Zasady konstrukcji “kolonii nowego typu” zostały podane w szczegółach przez Hayeka w rozdziale “Ekonomiczne warunki federalizmu międzypaństwowego”, kończącym jego książkę “Indywidualizm a porządek społeczny”. Początkowa “Federacja międzynarodowa” miałaby ograniczać się do li tylko do wspólnego wojska i wspólnej polityki zagranicznej, by stopniowo rozszerzyć swą władzę i na unię celną, wspólną ekonomikę, wspólną walutę i tak dalej. Po dokonaniu tego procesu zjednoczenia:

 

[12] Federacja będzie musiała przejąć władzę umożliwiającą przeszkodzenie państwom członkowskim w niektórych próbach ingerencji w życie ekonomiczne (s. 292)

 

by w końcu doprowadzić do upragnionego celu, jakim jest:

 

[13] ZNIESIENIE SUWERENNOŚCI PAŃSTWOWEJ ... JEST KONIECZNYM I LOGICZNYM ZWIEŃCZENIEM PROGRAMU LIBERALNEGO (S. 294)

 

Jako zagrożenie dla “prawdziwego liberalizmu” Hayek wskazuje w równej mierze na socjalizm jak na jego “bliźniaczą siostrę” jaką jest nacjonalizm. A zatem federacyjny “nadrząd” państw winien dbać aby te “upiory” wieku XX znowu nie podniosły swej głowy. Co zresztą grupy, zakulisowo zarządzające dzisiaj Unią Europejską, dość skutecznie robią, by wskazać tutaj na zbombardowanie przez NATO socjalistycznej Jugosławii Miloszewicia, ciągłe piętnowanie Łukaszenki, eliminację z polityki partii narodowych we Francji czy Austrii. (tylko kraje wcześniej stosunkowo niezależne od USA były w stanie rozwinąć swe partie o charakterze narodowym).

Do czego zmierza zjawisko przez Zinowiewa nazywane Okcydentalizmem, a którego to procesu nawet Hayek deklaruje się nie w pełni rozumieć znaczenia, twierdząc że nikt indywidualnie tego nie zrozumie (patrz jego opinia w [8])? Spróbujmy dać odpowiedź na to pytanie, wykorzystując opinie cytowanych powyżej autorów. Otóż Aleksander Zinowiew określa wytworzony przez społeczeństwo liberalne typ osobowości (“praktyczny,gospodarny, zdolny do walki konkurencyjnej, wynalazczy, oziębły ... zdolny do samodyscypliny i samorganizacji, mający poczucie wyższości nad innymi narodami, etc”) mianem OKCYDENTOIDA, czyli jednostki nie w pełni ludzkiej, tylko zewnętrznie przypominającego gatunek homo sapiens. Dla tegoż “hominida” uniwersalny system etyki jaki podał Kant (“wolno ci robić wszystko to, na co się zgadzasz, że ktoś inny będzie robił to samo wobec ciebie”) po prostu nie istnieje, “okcydentoidy” są na przykład bezwzględne w egzekwowaniu odsetek od pożyczonych innym kapitałów, zupełnie sobie nie wyobrażając, że kiedykolwiek same mogą się znaleźć w beznadziejnej sytuacji dziedzicznego dłużnika.

Jak wskazywaliśmy na to w komentarzach do cytowanych przez nas zdań [1 – 11],niedowidzący i nie-domyślny Liberał (z definicji będący rodzajem “przyjaciela ludzkiej głupoty”)cechuje się wyraźnym rozmiękczeniem (rozwolnieniem, liberalizacją) swych asocjacyjnych zdolności kory mózgowej – i ten brak spostrzegawczości u co bardziej ‘przedsiębiorczych” naukowo Okcydentoidów posunął się tak daleko, iż jeden z nich, profesor Jean-Pierre Changeux z Instytutu Monoda w Paryżu, w książce “Człowiek neuronalny” opublikowanej w 1984, otwarcie postuluje, że “uczenie się człowieka polega na zmniejszaniu się u niego populacji neuronów” (APPRENDRE C’EST ELIMINER – patrz “Atrapy i paradoksy biologii”).

Amerykańska pisarka Ryad Ann twierdzi, że “misją” USA w świecie stała się promocja ludzkiego egoizmu i to (według Zinowiewa) egoizmu bez żadnej żenady odwołującego się do najbardziej podłych (kłamstwa, gwałt, ludobójstwa całych narodów) metod. Gdy dodamy do tego opinię A. Comta, że “Okcydentalizm to walka egoistów przeciw gatunkowi ludzkiemu”, to osoby choć trochę znające się na mechanizmach ludzkiego schorzenia określanego mianem raka, bez trudu skojarzą, iżaktualna zamiana normalnej, przywiązanej do swych narodowych tradycji i prospołecznych zwyczajów populacji ludzkiej, w rako-podobne “CZŁOWIEKOWISKO”(jeszcze jedno określenie A. Zinowiewa),to jest ten UKRYTY CEL poczynań “prawdziwych liberałów” w rodzaju F. A. Hayeka, G. Sorosa i innych “mesjaszy” Zachodu.

 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Wypadałoby tylko poddać Autorowi myśl, by zbadał występujące różnice pomiędzy wolnością polityczną a wolnością prywatną.
    Oraz by podciągnął logikę, gdyż popełnia błędy w tworzonych przez siebie implikacjach.
  • @programista 21:16:23 różnice pomiędzy wolnością polityczną a wolnością prywatną?
    Czy jest to trochę tak, jak między WŁASNOŚCIĄ ZBIOROWĄ a WŁASNOŚCIĄ PRYWATNĄ? Na terenie mej własności prywatnej mogę się poruszać w sposób dowolny, a na ZBIOROWEJ UCYWILIZOWANEJ (np. w Parkach Narodowych lub na drogach publicznych), tylko po wyznaczonych ścieżkach oraz drogach, ściśle się stosując do ograniczających mą wolność przepisów oraz znaków drogowych. (Jest to tzw. problem "wolności na autostradzie", poruszony w mej pierwszej publikacji w paryskiej "Kulturze", jeszcze w okresie mego pobytu w USA:

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2011/11/Kultura-2.jpg
  • @programista 21:16:23 A jeśli chodzi o znajomość reguł logiki, to chcialbym "programiście", jako stary belfer wskazać
    ze reklamując swoją osobę na neon24 jako //programista - NIGDY NIE BĘDĘ ŻYŁ DLA INNEGO CZŁOWIEKA// i wypisując na tym forum uwagi przeznaczone dla innych, w jakiś części swego się zachowania intencjonalnie ŻYJE DLA TYCH INNYCH, starając sie przekazać im swe (dez)informacje na mój temat.

    A więc niech nie stosuje w swej AUTOREKLAMIE tzw. Dużego Kwantyfikatora Negacji "Nigdy" : bo publikując na tym forum, z konieczności przynajmniej czasami (kwantyfikator mały) coś robi dla dla innych.

    A jeśli chodzi o związek logiczny miedzy "robieniem" a "życiem", czyli "byciem podmiotowym", to na wewnętrznej stronie drzwi jednej z "łazienek" (tak się eufemistycznie to miejsce tam nazywa) na mej berkelejskiej Uczelni odkryłem pół wieku temu taką PRAWDĘ OBIEKTYWNĄ, przez "programistę w jego AUTOREKLAMIE na neon24 Uwielbioną:

    "To be is to do" - Plato

    "To do is to be" - Descartes

    "do be do be do" - the Beatles (a ściślej, jak sprawdzilem, Frank Sinatra)
  • @Berkeley72 22:54:57
    Aż dziwne jak bardzo ludzie potrafią zmieniać poglądy.
    Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Autor pisał:

    "A ja się chcę choć trochę odróżniać i przeraża mnie martwota milionów jednakowych domków, jednakowych autostrad, jednakowych samochodów, jednakowych ludzi."

    czy też:

    "Dopasowany świetnie do żądań większości (demokracja), jednostkom może sprawiać jednak nieznośny ucisk. I może, by ratować siebie, muszą próbować go zrzucić i próbować rozzuć z niego i innych, by nie być przez nich zmiażdżonym."

    O tym samym właśnie pisał Hayek, o pozostawieniu ludziom sfery prywatnej w której mogliby się różnić od siebie, w której nie byłoby tego "nieznośnego ucisku" "żądań większości".

    Autor zaś po kilkunastu latach te właśnie postulaty krytykuje, opowiadając się właśnie za prawem do narzucania innym takich właśnie "żądań większości" w imię "bardzo obiektywnych i szeroko znanych filozofom norm etycznych". Autor krytykuje pogląd iż "rządowi nie wolno jego społecznie szkodliwej przedsiębiorczości przykrócić" choć przecież właśnie potrzeba odróżniania się może być przez rząd uznana za społecznie szkodliwą.

    Ciekawe co sprawiło taką drastyczną przemianę?
  • Tym razem zgoda z Autorem.
    W dzisiejszych, mrocznych czasach nawet nagroda Nobla - zwłaszcza z ekonomii - staje się swoistym papierkiem lakmusowym - który wskazuje nam, że dany laureat zadowolił w pełni czarci pomiot - co to wywija ludzkością do woli. Jeżeli zaś zadowolił on czarci pomiot - to ludzie mają uzasadnione podstawy - aby takiego uznać za niebezpiecznego dla ludzkości osobnika.
    Wniosek?
    Omawiany laureat był wrogiem interwencjonizmu państwowego - co jest rodzajem kajdan zakładanych danemu państwu. Oczywiście następny etap mądrości - to likwidacja państw w ogóle - i znajdzie się następny laureat Nobla z ekonomii - który taki krok "naukowo" usankcjonuje. Ostatnim laureatem Nobla z ekonomii będzie ten, który usankcjonuje "naukowo" powszechny kanibalizm - jako najtańszą metodę depopulacji o miliardy istnień.
  • @programista 08:37:54 Eee, coś "programista" pieprzy....
    napisał:

    // Autor krytykuje pogląd iż "rządowi nie wolno jego (tzn. m.in. mojej MG?) społecznie szkodliwej przedsiębiorczości przykrócić" choć przecież właśnie potrzeba odróżniania się może być przez rząd uznana za społecznie szkodliwą.//

    Według Hayeka ta "(INDYWIDUALISTYCZNA, prywatna) potrzeba odróżniania się" polega na WYRÓŻNIANIU SIĘ SKOLEKCJONOWANĄ WŁASNOŚCIĄ PRYWATNĄ, czyli BOGACTWEM (upodobnieniem do "Boga Izraela" wg. Karola Marksa).

    I ten rodzaj potrzeby (naturalnej dla osób "ubogich duchem") Odróżniania się od innych za pomocą ILOŚCI ZGROMADZONEGO ŚMIECIA, jest jak SPOŁECZNIE JAK NAJBARDZIEJ SZKODLIWY. O tym pisał już Platon (korupcja młodzieży zaczyna się od własności prywatnej i nadopiekuńczości matek, czyli Matrixa/Macirzy). A to chociażby za tego powodu, że powoduje ZASYPANIE ŚWIATA PRZYRODY gromadzonym przez Bogaczy (ludzi podobnych do Boga Izraela) ŚMIECIEM - tj. samochodami, ubraniami, domkami w których nikt nie mieszka, etc. etc.

    Stąd KOMUNIŚCI, którzy ODGÓRNIE, Jako MNIEJSZOŚĆ działająca w OBIEKTYWNYM interesie większości, zakazywali np. posiadania prywatnych domów o pow. użytkowej większej niż 144 m3 (to w PRL-u, w Szwajcarii 300 m3) mieli/mają całkowitą rację. podobnie jak należało by zakazać posiadania samochodów prywatnych o poj. silnika większej niż np. 1200 cm3, (co w niektórych krajach Europy wymusza się PODATKIEM OD LUKSUSU), zakazać posiadania zbyt wielkich jachtów, etc., etc.

    I od razu, poprzez takie prawa ograniczające WOLNOŚĆ realizacji POTRZEBY WYRÓŻNIANIA SIĘ SWOJĄ WŁASNOŚCIĄ PRYWATNĄ, w naszych miastach i miejscowościach letniskowych, zrobiło by się luźniej, a zatem i zdrowiej, ku ZBIOROWEJ KORZYŚCI osób w takim UBOGIM (pozbawionym symboli "boga Izraela") środowisku przebywających.
  • @ Autor - 5*
    DK
  • @Berkeley72 10:36:18
    Zaskakująca przemiana poglądów w porównaniu z podawanym artykułem z "Kultury". Krytykował w nim Autor fascynację komputerami jako nieomylnymi - teraz zaś sam chce odgrywać taką samą rolę nieomylnego decydenta narodu.
  • @programista 11:01:45 - to przykład ZAMERYKANIZOWANEGO BĘCWAŁA
    nie potrafiącego odróżnić, działającego na PRZECIWENTROPICZNEJ zasadzie przedstawiciela ZOON (żywiny), który w miarę swych oddziaływań z otoczeniem się ROZWIJA (zwiększa reprezentowaną przezeń informację)

    od działającej zgodnie z prawem WZROSTU ENTROPII maszyny (samochodu lub komputera), zdolnej tylko do się, wskutek oddziaływania z otoczeniem, samozepsucia, utraty reprezentowanej przez nią informacji.

    I podobnie wygląda sprawa BRAKU ROZRÓŻNIENIA (jest to niedowład intelektu) między programami marksistów i libertarian:

    MARKSIŚCI, poprzez odebranie ludziom ich PRZEROŚNIĘTEJ własności prywatnej, spontanicznie stwarzają warunki, w których ludzie zaczynają żyć wspólnie, każdy dla drugiego, tak jak komórki w zwartym organizmie, zdolnym do czynienia rzeczy, których izolowane komórki, ograniczone do ich poczynań wegetacyjnych, nie są w stanie nawet sobie wyobrazić (na przykład wspinać się w górach, bez konsumpcyjnego, tej czynności celu).

    Tak libertarianie, poprzez programową samoizolację, stwarzają w swym otoczeniu TOTALNIE ZATOMIZOWANE, niezróżnicowane CZŁOWIEKOWISKO, działające na wzór sprymitywizowanej TKANKI RAKOWEJ, zajętej li tylko konsumpcją wszystkiego w jej otoczeniu, (a w szczególności rozkładem strukturalnie bardziej złożonych organizmów, na których ten ŚLEPY NOWOTWÓR LUDZKOŚCI pasożytuje)

    No i mamy PROGRAMISTĘ BĘCWAŁA jak Polska cała!
  • von HAYEK w London School of Economics nie był wolnym człowiekiem
    Coś ciekawego wyczytałem w trakcie studiowania Hayeka. Otóż w pewnym momencie - tak mimochodem - stwierdza on, ze ten cały liberalizm, który wykłada (i prpopaguje), ma BARDZO CIEMNY, POSĘPNY ASPEKT, o którym mu mówią, ale którego on tutaj, w tej książce nie podejmuje. (Lub coś w rodzaju takiego stwierdzenia, cytuję z pamięci po blisko 17 latach).

    A to oznacza, że von HAYEK, autor "Drogi do Zniewolenia" (rok 1944) NIE BYŁ WOLNYM CZŁOWIEKIEM, skoro pisał, aby się przypodobać SWOIM PRACODAWCOM w London School of Economics.Coś jakby mimochodem chciałl powtórzyć tezę Johna Swintona z roku 1885 i Zbigniewa Jankowskiego sprzed kilku lat AMERYKANIZM TO IDEOLOGIA INTELEKTUALNEJ PROSTYTUCJI - http://markglogg.eu/?p=1089
  • @Berkeley72
    Podtrzymuję w pełni swą uwagę bezpośrednio przekazaną, że cała wiedza Szanownego jest do d....
    Obecna notka, bardzo interesująca skądindąd, w pełni to potwierdza. Nadmiar wiedzy szczegółowej ogłupia i przelewa się z garnka pełniącego naczynie dla mózgu, bez żadnych rozsądnych konstatacji.
    Szanowny Autor nie jest w efekcie zdolny do samodzielnych konkluzji, a jedynie dokonuje partykularnej krytyki niektórych aspektów manipulacji dokonywanych przez takich autorów jak Hayek, czy Fukuyama i podobni.

    To, co mnie razi w enuncjacjach Autora, to właśnie brak myśli przewodniej, brak własnej wizji rzeczywistości, a odnoszenie się jedynie do często chorych wyobrażeń i konstatacji innych.

    Brak jest też wskazań usunięcia negatywów idei socjalistycznej (komunistycznej), których Autor jest wyraźnym zwolennikiem. Nie umie jednak odciąć się od "praktyki" jaka miała miejsce we wdrażaniu tych idei w "przodującym państwie świata".

    Mam pytanie: czy gdyby z myśli socjalistycznej usunąć wpływy żydowskie, to byłby to interesujący projekt?

    W zasadzie żałuję, że Autor tak bardzo jest ograniczony swą wiedzą, że nie jest w stanie dostrzec iż staje się ona przeszkodą w rozumieniu rzeczywistości.
  • @Krzysztof J. Wojtas 05:46:29 Zobaczyłem, jak wdrażane są idee Liberalne w USA
    mieszkając tam w ej późnej (27-30 lat) młodości. I na podstawie tego doświadczenia życiowego, w wieku ok. 28 lat, zostałem KOMUNISTĄ. Z całym przekonaniem do negatywów życia w "komunie" w której przebywałem od 3 do 26 roku życia (a następnie od 40 do 48).

    ŻĄDĄM POWROTU DO TYCH STRASZNYCH DOŚWIADCZEŃ, NIE TYLKO MOICH.

    Na przyklad w zakresie powszechnej edukacji, ktorej jestem WYTWOREM, wg. kol. Wojtasa "przeedukowanym" (To słowo "overeducated" b. często się słyszy w USA, jako opis ludzi do życia tamże nie potrafiących się przystosować. Ostatnio czytałem, że kobiety przybyłe do USA z Iranu, wyraźnie zachowują się jak tam osoby niepożądane, nawet strzelające do swych pracodawców.
  • @Berkeley72 12:32:05
    Czym strzelają te Iranki? Oczyma?

    PS. Nie umie Pan wskazać negatywów komunizmu, które należy wyeliminować, a które degenerują ideę.
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:30:11 Iranka z pistoletu zastrzeliła właściciela agencji internetowej,
    która blokowała jej portal społecznościowy.

    A w Belgradzie 70-letnia kobieta, z pistoletu podkradzionego dorosłemu stnowi, zastrzeliła dilera, który chciał ją eksmitować z domu, który sobie kupił.

    I takich samosądów będzie oczywiście więcej.

    A w "komunie" żyć nienajgorzej sie dawało, choć nie zawsze było to wygodne. Ale za to a całe niebo ciekawsze niż dzisiaj. Zwłaszcza jak ktoś miał niewygórowane ambicje gromadzenia śmiecia.
  • @Berkeley72 17:43:07
    No - "baby z jajami", ale to nie ma nic wspólnego z zadanym pytaniem (postawioną kwestią).
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:30:11 Nie umie Pan wskazać negatywów komunizmu, które należy wyeliminować, a które degenerują ideę.
    Odp.

    Wyraźne EKONOMICZNE NEGATYWY KOMUNIZMU były jak SZTUCZNE PRZESZKODY, które należało się uczyć pokonywać, aby wykształcić w pełni pro-społeczną, zdolną do ciekawego życia w trudnych warunkach materialnych, osobowość. Tak w starożytnej Grecji kształcono np. Spartiatów, których Platon uważał za wzór do naśladowania.

    (a nie takiego BĘCWAŁA jak ten libertariański "programista" na neonie, który programowo "nic innym - za darmo - nie chce dawać, i nic od innych (za darmo?) nie chce brać." (No to po co on, na tym społecznościowym "neonie", po bęcwalsku popierduje?)
  • @Berkeley72 08:29:47
    Upraszcza Pan.

    Idee komunizmu (socjalizmu - to chyba lepsza wersja) powinny być wdrażane egalitarnie, gdyż same idee są egalitarne.
    Tymczasem narzucono je siłą (w realu) wymuszając na społeczeństwie dostosowanie się.
    Hierarchiczność struktury ZAWSZE prowadzi do degeneracji, gdyż brak mechanizmu naprawczego, a próby wskazywania błędów są "dekapitowane".

    Elementem niejako dodatkowym, acz bardzo ważnym, jest kluczowa rola Żydów w procesie wprowadzania idei w życie, a ta nacja przypisywała sobie prawo sprawowania władzy zwierzchniej - hierarchicznej, która miała im się należeć z racji i pochodzenia i przypisywaniu swemu autorstwu samej idei.

    Efekt - jaki jest, każdy widzi.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031