Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
34 posty 443 komentarze

Post tenebras lux

Berkeley72 - fizyk i geofizyk, filozof piagetowsko-lamarckowski, instruktor alpinizmu i ski-alpinizmu

WOJNA BOGÓW: „CUDA” Boga co Znika i Zmartwychwstaje

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ogłoszona w 1981 roku, napisana pod ówczesną „Solidarność”, encyklika „Laborem exercens” JP II, wzburzyła nie tylko zachodnie środowiska inteligencji katolickiej. Także w Polsce się odezwały podobne głosy krytyki „wykonywania pracy” papieża.

Wprowadzenie

Ogloszona w jesieni 1981 roku, wyraźnie napisana pod ówczesną „Solidarność”, encyklika „Laborem exercens” Jana Pawła II, wywołała wzburzenie nie tylko w zachodnich środowiskach inteligencji katolickiej (patrz francuskie pismo „Etudes” z tego okresu), ale i w środowiskach lewicowych socjologów (patrz Alain Tourraine, który na Międzynarodowym Spotkaniu Intelektualnym w Genewie w 1984 roku, określł tę encyklikę terminem NOEOJUDAIZMU). Także w wielbiącej Papieża Polsce też z czasem podobne głosy się odezwały i w krakowskich „Zielonych Brygadach” udało się nam opublikować, w 1994 roku, broszurkę pod znamiennym tytułem

 
Teksty zawarte w tej broszurze z roku 1994 można znaleźć pod następującymi e-adresami:

W szczególności warto się zaznajomić z bardzo istotnym wystąpieniem Ireneusza Kani, na seminarium zorganizowanym w 1993 roku przez Uniwersytet Jagielloński. Na nim autor wskazał gdzie w Biblii ukryte są WIRUSY KULTUROWE, tak zwane  memy, których brak neutralizacji, we współczesnym Społeczeństwie Światowym, musi doprowadzić do  KOMPLETNEJ DEGRENGOLADY, zarówno Ziemi jak i gatunku ssaków określanego terminem Homo sapiens, czyli Człowiek rozumny.
Powyżej anonsowana praca, wydana przez „Zielone Brygady”, stała się w roku 1995 podstawą szerszego opracowania pod tytułem „Wojna Bogów”, też będącego rezultatem wymiany myśli przez wskazana powyżej „triadę” polskich intelektualistów. Obecna „7 z planowanych 8” części, zaprojektowanych do publikacji na „neonie”, składa się z 3 Aneksów oraz 3 Listów do osób zainteresowanych propozycjami zawartymi w „Wojnie Erosa z Jahve-Laborem”.
 
ANEKS I
CUDA” BOGA CO ZNIKA I ZMARTWYCHWSTAJE
 
Badacze Pisma Świętego od lat dokładają wysiłków, aby udowodnić, że Stary Testament zapowiadał nadejście Chrystusa. Poza jednak marginesowymi wzmiankami (np. o tym, że Ezaw z czasem się wyrwie z poddaństwa wobec Jakuba-Izraela), to przecież w Biblii opracowanej przez Lewitów pod kątem bezustannej gloryfikacji sukcesów Czcicieli Skrzyni, nie może być takich przepowiedni.
Uczciwi historycy wiedzą, że program dla działalności ewangelicznego Syna Bożego został przygotowany nie na górze Synaj, gdzie Mojżesz dogadał się z Jahwe dokładnie tak, jak w wieki później dr Faustus z Mefistofelesem. Ten program powstał w starej Helladzie, w szczególności w kręgach „apollińskich”, związanych z delficką świątynią i z miastem bogini Mądrości – Ateny.
Historia kochającego piękno i prawdę boga-człowieka została bowiem już na pięćset lat przed pojawieniem się Ewangelii spisana przez Platona w „Uczcie”. Sokrates przedstawia w tym dialogu taki oto wzór przyszłego bohatera religii chrrześcijan: Jest to wieczny biedak; (…) jak potyrcze wygląda i boso chodzi, bezdomny (…) dachu nigdzie nie ma nad głową, bo taka już jego natura po matce, że z biedą chodzi w parze. Ale po ojcu, goni za tym, co piękne i co dobre, odważny zuch, tęgi myśliwy, zawsze jakieś wymyśla sposoby, do rozumu dąży, dać sobie rady potrafi, a filozofuje całe życie, straszny czarodziej, truciciel czy sofista; ani to bóg, ani człowiek. I jednego dnia to żyje i rozkwita, to umiera i znowu z martwych powstaje, bo jest w nim natura ojcowska.
W tym micie, przypomnianym na początku chrześcijaństwa przez Orygenesa, bóg-człowiek Eros zrodził się z tęsknoty zwykłej, ludzkiej Biedy do Dostatku. W przypadku interesującej nas historii Jezusa z Nazaretu „matką-biedą” była bieda żydowska: zarówno bieda materialna (bo lud, w super-bogatym, starożytnym Izraelu był podobnie biedny jak robotnicy w super-bogatej Anglii XIX wieku); była to też bieda umysłowa (bo lewici-faryzeusze, przechwyciwszy klucze poznania, „sami nie weszli, a i inym wejść nie dawali”). Boskim „ojcem” dla Jezusa-Erosa był grecki Dostatek-Dionizos, który upojony nektarem w czasie „Uczty Bogów” zdrzemnął się, co pozwoliło Żydowskiej Biedzie zbliżyć się doń i począć, dzięki temu zbliżeniu, bękarta — Erosa. (Nie ma zatem słuszności Orygenes, twierdzący że człowiek-bóg nie mógł się narodzić z „rozpusty”.) Historia Jezusa jest po prostu powtórzeniem historii boga-człowieka, zaplanowanej przez Platona na kilka wieków przed Chrystusem. Dzisiaj historię tego „cudu” należy opowiedzieć w ścisłych terminach nauki biologii, której podwaliny położył dwieście lat temu Lamarck, a w wieku XX rozwinął Jean Piaget w postaci nauki epistemologii genetycznej. Według tego, zmarłego niedawno uczonego z Genewy, genetyczna pamięć wszystkich zachowań kulturalnych kumuluje się w ludzkim genomie przekazywanym, zgodnie z regułami Mendla, z pokolenia na pokolenie. Uzewnętrznianie odziedziczonych odruchów służy ich wzmacnianiu, nie uzewnętrznianie powoduje atrofię, czego skutki dziedziczy się — jak to słusznie podkreślił Mojżesz w Dekalogu — przez nawet trzy do czterech pokoleń. (Te dane o dziedziczeniu „cech nabytych” Mojżesz uzyskał prawdopodobnie od kapłanów Egiptu, znanych z precyzyjnych obserwacji, nie tylko w dziedzinie astronomii.)
Zjawisko powtarzania przez kolejne pokolenia, zarówno cnót jak i grzechów popełnionych przez przodków, pod koniec wieku XIX znany niemiecki biolog Ernst Haeckel nazwał prawem rekapitulacji, albo prawem biogenetycznym. To prawo tłumaczy w sposób racjonalny nie tylko pitagorejski mit o przekazywaniu i doskonaleniu się dusz szlachetnych (względnie podłych) z pokolenia na pokolenie. Tłumaczy ono także „cuda” związane ze znaną nam wszystkim historią Chrystusa, będącego jednocześnie i bogiem i człowiekiem.
Otóż sądząc po jego czynach, Jezus był owocem szczerej, niezaakceptowanej oczywiście przez słynący z kołtuństwa Izrael, miłości Żydówki Marii do tego żołnierza (a ściślej oficera) rzymskiego pochodzenia greckiego, o którym mamy wzmianki zarówno w Talmudzie jak i u Orygenesa. Fizyczny ojciec Jezusa posiadał zatem za sobą wielowiekową kulturę helleńską i odziedziczone przez Jezusa geny „ojcowskie” spowodowały, iż samorzutnie przystał on w młodości do kultywującej tradycje pitagorejskie sekty esseńskiej, której nauki później sam propagował. Natomiast matka Jezusa, Maria pochodziła prawdopodobnie z odtrąconej przez lewitów — i dlatego biednej — rodziny Dana. Ta zaś rodzina, już od czasów legendarnego Jakuba, miała ciągle odradzający sic wśród jej członków — jak wskazuje Biblia, ze szkodą dla nich samych — zwyczaj krytykowania Izraela[*]. Ze skrzyżowania się zaś tych dwóch natur, „dionizyjskiej” po ojcu i „biedno żydowskiej” po matce, narodził się Jezus, ni to bóg, ni to człowiek (Jeśli zaś chodzi o „cud” dziewictwa Marii, to przecież i w starożytności rzecządoprawdybanalną było unasiennienie bez utraty dziewictwa.)
Najważniejsza jednak dla chrześcijan jest sprawa „cudu” zmartwychwstania. który Jezus-Eros sam zapowiada w słowach prawie identycznych ze słowami Sokratesa: „krótki czas, a nie ujrzycie mnie i znów krótki a ujrzycie” (Jan 16, 16). Zatem to na gruncie poprzedzającego chrystianizm platonizmu należy tłumaczyć ten „cud”. Jak twierdził sam Jezus, był on Synem Bożym nie w swej zewnętrznej POSTACI (personie, masce), ale w swej ukrytej ISTOCIE (substancji, hipostazji). Jego zaś istotą była specyficzna struktura połączeń neuronalnych w korze mózgowej, będąca źródłem „światła”, które przekazywał swym uczniom. Po wielokrotnym „naświetleniu” przez niego, ciż uczniowie zaczynali „świecić” dokładnie (łub prawie dokładnie) takim samym „światłem” co ich mistrz. Dowodem zaś na zmartwychwstanie (ożywienie się) u tych uczniów, prawie identycznej co u mistrza, struktury neuronalnej, są napisane ponad pół wieku po jego śmierci Ewangelie. Po prostu bóg Eros zaczął się manifestować w innych, iluminowanych przez niego osobach, tak jak Jezus był iluminowany — zarówno przez geny jak i przez kulturę — przez jego poprzednie wcielenie Erosa-Sokratesa, którego uczniem był Platon[**].
Interesującym jest fakt, że w przeciwieństwie do Ewangelistów, w „Listach” św. Pawła, napisanych przecież dużo wcześniej niż Ewangelie, nie daje się odnaleźć podobnego „światła” pochodzącego od Erosa: pomimo bowiem, iż św. Paweł się zarzekał, że całością jego działania kierowała miłość, to z innych fragmentów „Listów” jest ewidentnym, iż chodziło mu o miłość do pracy, a więc do Labora, a nie do Erosa. Św. Paweł-Szaweł był czystym produktem wielowiekowej, faryzejskiej tradycji bogatych Żydów; z tego powodu podział na zewnętrzną „postać” oraz ukryta „istotę” był dla niego niezrozumiały. Św. Paweł po prostu nie odziedziczył po przodkach odpowiednich do zrozumienia tego predyspozycji neuronalnych. Dlatego zrobił on, zgodnie z mojżeszowa tradycją „budowy imponujących pozorów”, z Jezusa Chrystusa „boga”, który w dokładnie tej samej postaci jak umarł — z dziurami w rękach i w boku, ale bez połamanych goleni, co się przydarzyło innym powieszonym wraz z nim łotrom — to i zmartwychwstał[***]. I w tę bzdurę Św. Paweł nakazywał wierzyć w swych sugestywnych „Listach”, bo (jak zauważaył to już Platon) bzdura zawsze się dobrze sprzedawała, a zatem dobrze służyła umacnianiu autorytetu nowej religii. Patrząc w sposób platoński,  św. Paweł odrzucił z judaizmu jego zewnętrzną „szatę” czyli Prawa Mojżesza, zatruwając jednocześnie rodzące się chrześcijaństwo kołtuńską istotą (substancją) tej mojżeszowej „religii”.Ta zaś, ukryta przed mało spostrzegawczymi ludźmi istota religiiHomo economicuszmartwychwstała w ostatnich wiekach — właśnie dzięki pracy Św. Pawła — w nowoczesnej, zewnętrznej „szacie” Liberalnego Państwa Prawa.
————————
[*] Należy sądzić, że i wymienieni w niniejszym eseju Karol Marks, Maurice Joly, Erich Fromm, Herbert Marcuse i Noam Chomsky też pochodzą z tej, lubiącej krytykować awych współziomków, gałęzi 'Dana' plemienia Izraela, bądź nawet z rodziny mędrca Ezawa.
[**]Post Scriptum 2019. Dopiero po opublikowaniu II Wydania „Wojny Bogów”, od mych kolegów, podobnie jak i ja fizyków, pracujących w Zakładzie Historii Nauki UJ w Krakowie, się dowiedziałem, że me poglady na „helleńskie” pochodzenie idei głoszonych przez Jezusa z Nazaretu, są zbieżne z poglądami znanego przed stuleciem, zarówno w Rosji bolszewickiej jak i w kapitalistycznej Polsce, historyka Antyku, Tadeusza Zielińskiego – patrz jego książka „Hellenizm i judaizm” po raz pierwszy opublikowana w Polsce w 1927 roku i wznowiona dopiero w 75 lat później.
[***] W Ewangeliach wyraźnie widać stopniowy rozwój mitu o zmartwychwstaniu w „ciele”. Jak wzmiankuje Biblia Tysiąclecia, w chronologicznie pierwszej Ewangelii Św. Marka, albo w ogóle nie ma opisów spotkań zmartwychwstałego Mistrza z uczniami, albo jest to krótka, sztucznie brzmiąca wzmianka. Podobnie też jest u Św. Mateusza. Dłuższy opis spotkań ze Zmartwychwstałym znajduje się u Św. Łukasza, gdzie uczniowie nie potrafią jednak rozpoznawać Mistrza z twarzy. Ten zalążek mitu powstał prawdopodobnie pod wpływem wieloletniego obcowania Łukasza ze św. Pawłem w trakcie jego podróży misyjnych. Pracowicie głoszony przez św. Pawła mit o zmartwychwstaniu zaczął z czasem żyć własnym życiem i u Św. Jana, w 80 lat po śmierci Jezusa, apostołowie, wciąż nie potrafiący rozpoznać z twarzy swego Mistrza, wkładają już palce w dziury po jego ranach. Przed Chrystusem w cielesne zmartwychwstanie wierzyła kasta faryzeuszy do której należał św. Paweł i to dzięki jego „pracy ewangelizacyjnej” ten istotny faryzeizm pojawił się u chrześcijan. Należy też przypuszczać, że „cud” spotkania przez Szawła-Pawła zmartwychwstałego Jezusa na drodze do Damaszku, był chronologicznie pierwszym przypadkiem spotkania ze Zmartwychwstałym. Dopiero później, zafascynowani manifestowaną w „Listach” żarliwą wiarą Św. Pawła Ewangeliści — a zwłaszcza autorzy Ewangelii później kompilowanych — dołączyli opisy podobnie cudownych spotkań zmartwychwstałego Mistrza ze swymi, nieżyjącymi już w momencie powstawania tych opowieści, uczniami.
ANEKS II
był już publikowany na neon24, pod tytułem „Otium i negotium e Opowieściach biblijnych
ANEKS III
POŻYTKI Z UMĘCZENIA „BARANKA BOŻEGO”

 
TRZY LISTY NA TEMAT „WOJNY BOGÓW”
List M.G. do M. W.(Mark Wegierski – młody polski publicysta żyjący w Kanadzie)
Szanowny Panie,
Otrzymałem od Pana „teologiczny” list i możliwie krótko odpowiadam na krytykę mej postawy.
1) Napisałem mą „Wojnę Bogów” jako rodzaj poznawczej „Igraszki z diabłem”. (Była taka książeczka pióra Leszka Kołakowskiego; Kołakowski skądinąd, po przeglądnięciu mej „Wojny” stwierdził to co i Pan, że za ostro piszę. Trudno, taka już moja genetyczna natura.)
2) Jak Pan pisze, „profesjonaliści” mogliby mnie z łatwością zredukować do „neonazisty” (np. na podstawie zdania, że Hitler kopiował Mojżesza tworząc mit Lebensraumu dla Narodu Wybranego). „Profesjonaliści” wpisują się zatem w opisywany przez Chomsky’ego „etos” mafii złodziei, którzy dla odwrócenia od siebie uwagi, pierwsi zaczynają krzyczeć „łapać złodzieja!”.
3) A tak w ogóle, toja się przecież nie zajmuję Żydami, tylko wytworem ich „pracy poznawczej” w postaci Biblii.Istnieje oczywiście hipoteza, że podobnie jak „Protokoły Mędrców Syjonu” w wieku XX, tak i Stary Testament w V wieku p.n.e. napisali zamaskowani w Babilonie wrogowie Żydów, w celu ich pohańbienia oraz wyrzucenia w przyszłości z Palestyny, Faktem jest, że ten „plan” udało się zrealizować w II wieku n.e. i nie ulega wątpliwości, że to biblijne nauki Mojżesza spowodowały ówczesny holocaust Żydów.
4) Pisze Pan, że ma odwaga jest głupia. Zgadzam się. Przypominam przy okazji, iż  według tez judaizmu, odwaga z definicji jest nie tylko głupia ale i przstępcza: odwaga bowiem może narazić wyznawcę judaizmu na przedwczesna śmierć, w wyniku której zamiast obowiązkowego „panowania nad ziemią”, będzie on w tej ziemi gnić.
(Historia biblijnego Mojżesza poucza, że jakakolwiek odwaga, np. przeciwstawiania się jemu, bądź jego bogu — jest przejawem przestępczej głupoty. Mojżesz sam zawsze zabijał swych „nie-bliźnich”, bądź podstępem, bądź gdy byli oni bezbronni. To on właśnie nauczył Anglików i Amerykanów likwidować „nie- bliźnich” — na przykład Indian, czy ostatnio Irakijczyków — za pomocą subtelnych, ludobójczych metod nie wymagających w ogóle odwagi.)
5) W przypadku „znienawidzonego przez Boga” Ezawa odwaga popłaca. Sam widziałem jak Adam Michnik uciekł z kawiarni li tylko na dźwięk mego nazwiska.
6) Rozmawiałem z I. K. (Ireneuszem Kanią) na temat przyczyn, dla których judaizm jest (a raczej był) religią tak trwałą. Zgodził się on ze mną, że  kretynizm jest nieśmiertelny.W Nowym Testamencie poznawczą podstawę tego nieśmiertelnego kretynizmu przypomniał św. Paweł w „Liście do Rzymian” 4,8: „Błogosławiony zbrodniarz, którego grzechy nie zostały zdemaskowane“…
7) I too właśnie z tymi, doskonale zamaskowanymi „obiektywną nauką” oraz „prawami człowieka” przestępcami czeka nas w niedalekiej przyszłości rozprawa — i to nie tylko w Jugosławii, ale i w Polsce. Wg Chomsky’ego także i w Kanadzie.
(Uwaga. Autor pisał rzeczoną „Wojnę” przed bliższym zaznajomieniem się z „ANTYZOOLOGICZNĄ filozofią społeczno-poltyczyną Noama Chomsky'ego”, którą poznał przy robieniu, na UŚ, swej pracy doktorskiej, opublikowanej w 2002 roku pod takim właśnie tytułem.)
Pozostaję z biblijno-rewolucyjnymi pozdrowieniami,
  M.G.

List M.G do  Andrzeja Wiercińskiego, profesora antropologii z Uniwersytetu Warszawskiego; dopiero po jego śmierci w roku 2002, autor się dowiedział, iz był on pochodzenia żydowskiego)
Dialog sokratyczny” M.G. z A.W. (Andrzejem Wiercińskim) doprowadził do interesujących wniosków:
1)              Argument A.W., że Bóg Wszechmocny jest w stanie przekraczać prawa fizyki (tzn. czynić cuda) jest logicznie zasadny jeśli założymy; że te prawa zostały stworzone, a nie że są wieczne (patrz pkt. 4).
2)             Argument M.G. że Bóg Doskonały nie jest w mocy przekraczać praw logiki też jest zasadny: te prawa są bowiem nagminnie przekraczane czy to przez niedouków, czy przez demagogów bądź oszustów. Jeśli Bóg upodobni się do tych kreatur, to przestanie być Istotą Doskonałą. Nie może zatem istnieć Stwórca Logiki, stojący ponad tą Logiką.
3)             Prawa logiki (matematyki) muszą być zatem Doskonałym, Najwyższym Bogiem. Jest to postulat znany Grekom już od czasów Pitagorasa. Prawa te mają nie tylko naturę platońskich „nieśmiertelnych idei”, ale także posiadają moc stwórczą.
4)            To logika bowiem stworzyła w umyśle ludzkim koncept Boga Wszechmogąego. (Patrz pkt. 1; z tzw. teorematu Goedla — że żaden system nie potrafi się w całości sam zdefiniować — wynika na przykład, że jeśli prawa fizyki zostały stworzone, to ich Stwórca posiadał Informację większą niż jego dzieło.)
5)             Z punktu widzenia logiki — czyli „Boga Najwyższego” — Pismo Święte, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu, jest gniotem. (Za wyjątkiem oczywiście „hellenistycznych” Ksiąg Koheleta i Syracha oraz Ewangelii.) „Nieśmiertelna popularność” Biblii tkwi w fakcie, że schlebia ona zarówno próżności jak i brakowi spostrzegawczości jej czytelników.
6)             A oto dowód krętactwa Twórców Pisma Świętego. Najpierw Biblia stwierdza (Ks. Rodz.), iż „wszystko co stworzył, podobało się Bogu”. Potem (Ks. Wyjścia, Pwt., Malachiasz, Św. Paweł w „Liście do Rzymian”) powtarzają esencjonałną dla Pisma ideę, że „Bóg umiłował plemię Jakuba-Izraela, zaś bliźniaczym Ezawem (i resztą ludzkości) wzgardził a nawet i znienawidził”. Z tego argumentu wynika logicznie, że:
a/ „Bóg” Mojżesza, Malachiasza, Św. Pawła i im podobnych „proroków” był istotą nie w pełni rozwiniętą umysłowo, znienawidził bowiem to, co wcześniej uznał za dobre;
b/ Społeczność, w której karierę zrobili tak logicznie niespójni „prorocy” musiała już wcześniej być pozbawiona odruchów racjonalnego myślenia;
c/ W starożytności takim Narodem Wybranym Do Uwierzenia W Bzdurę okazało się być plemię Izraela, którego Ojcowie Założyciele — Zarówno Izaak jak i Jakub — byli ślepcami w momentach najważniejszych decyzji dotyczących przyszłości ich rodu.
7)            Podobne jak u starożytnego Ludu Bożego, objawy krótkowzroczności (a nawet i ślepoty), pojawiły się w czasach nowożytnych u rozczytujących się w Biblii, neotenicznie „udziecinnionych” protestantów. W czasach najnowszych, biblijna Choroba Oczu, rozpowszechniona w Nowym Testamencie przez „Listy” Św. Pawła pozującego na namiestnika Chrystusa, dotknęła także katolików, zwłaszcza w Polsce.
8)            W konkluzji należy stwierdzić, iż nie jest prawdą, że człowiek pod względem ewolucyjnym jest gatunkiem udanym. Na odwrót, wywołana Materialną Cywilizacją (m. in. Pismem Świętym) ewolucyjna atrofia (neotenia) ludzkich organów poznania doprowadziła do znikczemnienia ludzkich odczuć (i odruchów) moralnych.
Post Scriptum 2018. Oto cechy YHWH, czyli “Boga Izraela”, na podstawie dzieł WYBRAŃCÓW oraz APOSTOŁÓW tegoż “boga żydostwa” (zastosowałem metodę poznawczą – tj. gnoseologiczną – wskazaną przez Jezusa z Nazaretu: “po owocach ich (jego) dzieł poznacie ich (go)”:
List do Mr.”ATMANANDA”
Poland
(fragmenty)
Szanowny Kolego,
Ucieszył mnie bardzo list od Pana, bo w obecnej epoce Ambitnego Bezmózgowia coraz trudniej napotkać istoty rozumujące. Mając chwilę czasu, odpowiadam szerzej na Pańskie zastrzeżenia oraz komentarze.
1) Bardzo celna jest Pańska opinia, że Żydzi tylko zabili Jezusa, a (dopiero) Paweł z Tarsu go uśmiercił. Pozwolę sobie rozpowszechnić ją wśród znajomych. Od siebie dodam, iż żydzi (a ściślej izraelici) rozpoczęli „wojnę religijną” z gatunkiem Homo sapiens już w momencie wygnania z ojcowizny legendarnego Ezawa.
2) Z Pana Listu wynika, że sprawa „Praw Logiki (matematyki), które muszą być „Doskonałym, Najwyższym Bogiem” wymaga dodatkowych wyjaśnień. Ja LOGIKĘ definiuję jako zbiór zasad poprawnego myślenia (nauczanych zresztą w szkole). Te zasady nigdy się nie zmieniły. Identycznie wygląda sprawa zasad MATEMATYKI: z podstawowych tautologii l + l= 2 i l+0=l wyprowadza się całość operacji matematycznych do jakich zdolny jest komputer.
3) Logika ma moc stwórczą, to dzięki niej doszliśmy na przykład do wniosku, że na poziomie submikroskopowym stany fizyczne można opisać tylko za pomocą terminów probabilistycznych.
4) Wskazane przez Pana, popularne dzisiaj ekstrapolowania wyjaśnień probabilistycznych na zjawiska makroskopowe jest ewidentnym błędem logicznym. Napisałem na ten przemilczany temat parę prac, z których jedną, „Atrapy i paradoksy nowoczesnej biologii” jako podarunek świąteczny Panu przesyłam.
5) Czesław Miłosz, recenzując niedawno (Tyg. Powsz. 50/94) książkę Lwa Szastowa „Ateny i Jerozolima” podkreślił, że etos starożytnych izraelitów podobny był do zachowania się „człowieka podziemnego” (czyli kogoś w rodzaju ślepego „kreta”) zbuntowanego przeciw prawu, że 2 + 2 = 4. (A zatem, w słonecznym świetle „Logosu Aten”, chory na misologos, bezrozumny wyznawca judaizmu jest nawet nie ryjącym w ciemnościach „kretem”, ale zwykłym KRETYNEM.)
. 6) Obecnie, w ramach re-judyzacji naszej kultury, jesteśmy prawie bezsilnymi świadkami „szturmu kretów” — a ściślej Kretynów — we wszystkich dziedzinach naszego zbiorowego życia. Socjotechniczną podstawę obecnych „sukcesów” tego biblijnego Ludu bożego celnie opisał niejaki Robert Collier (pseudonim?) w książce „Bogactwo w zasięgu ręki” wydanej przez Polska Direct, w 1994 roku.
7) Tenże Collier słusznie podkreśla, że ustawiczne chwalenie POWIĘKSZA wychwalaną ideę Boga. Idea ta z czasem zaczyna dominować nad społecznością bezmyślnie ją wychwalającą. Głośne, bezustanne chwalenie Boga Wszechmogącego stwarza bowiem społeczną iluzję — czyli pozoruje — że i na jego chwalcę („sługę bożego”) też spada część boskiej Mocy. Umiejętnie wyolbrzymiając obraz tego BOGA — SŁOWNEJ ATRAPY, można skutecznie zamaskować zarówno umysłowe kalectwo jak i grabieżcze intencje „ludu bożego”
8) Według Ewangelii (czyli też Pisma, które stanowi jednak antidotum na inne biblijne teksty) pragnienie bogactwa oraz panowania nad ziemią rozbudzał w ludziach Szatan, np. kusząc Jezusa tym mirażem aż przez 40 dni na pustyni. Logicznie zatem — to znaczy z punktu widzenia Boga (Logosa) Najwyższego — znaczna część (większość!) pism Starego i Nowego Testamentu jest dziełem misologos, czyli Dzieci Szatana. To właśnie, w niniejszym ,Liście do Atmanandy” chciałem wykazać.
c.b.d.o.


 

 

 

 

PRZECZYTAJ TAKŻE

KOMENTARZE

  • @Autor
    Czytam z coraz większym poczuciem dystansu.

    Pierwsze "ale" związane jest z narracją jednak gloryfikującą judaizm jako dominujące źródło sprawcze rozwoju myśli europejskiej. W zasadzie jedyne.
    Tak wcale nie musi być, gdyż mity greckie mają to samo źródło co hinduskie i irańskie. (Często tylko w odwróconej wersji - np. deva - to albo czynnik boski, albo demony).
    Włączanie chrystianizmu w obręb myśli greckiej jest wątpliwe i mało przekonujące.

    Drugie "ale" , to wyraźny brak oparcia w aryjsko-słowiańskich skojarzeniach dotyczących nauki Chrystusa, co było zauważalne w myśli kard. Wyszyńskiego wskazującego "jedno podglebie" obu idei.

    A trzecie "ale" dotyczy rozumienia świata; autor, jako zapyziały materialista, nie może zrozumieć ułudy tego świata. Ujawnia się to w jego stosunku do cudów itp.
    Prawa fizyki nie mają charakteru bezwzględnego, a statystyczny. To coraz bardziej staje się widoczne w konstatacjach fizyków parających się teorią kwantów.

    Nie chce mi się i nie mam zamiaru wchodzić w szczegółowe dywagacje. Tymi zawsze można udowodnić dowolną tezę jeśli będzie traktowana jednostkowo, ale to wcale nie znaczy, że wnioski ogólne na tej podstawie czynione - są równie prawdziwe. Mam wątpliwości, czy indukcja matematyczna jest w tym wypadku zasadna w zastosowaniu.

    W sumie - ciekawy materiał wyjściowy do porównań, ale zbyt jednostronny by uznać go za już w pełni ukształtowany.
  • @Krzysztof J. Wojtas 06:48:56 Ot, znalazłem coś aryjsko-słowiańskiego dla JKW w religii przyoisywanej żydom:
    https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_qyGNj5IirSJ0QaUZjDxVAMba3DFUwIb6.jpg
  • @Berkeley72 12:51:15
    Słuszne spostrzeżenie: wszelkie rozsądne spostrzeżenia MUSZĄ prowadzić do wniosku, że Jezus korzystał ze słowiańsko/aryjskich idei przy kształtowaniu swoich poglądów.

    Tylko ten katolicyzm jest już wyraźną aberracją.
  • @MacGregor 13:13:48
    Żebyś tak Szkocie podał autora tej epistoły, bo przepowiadając twe dzieła można wątpić i twoim jej autorstwie; nie ta klasa (przedszkolna).
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:56:16
    To anonimowy wierszyk sprzed wojny

    http://www.radiokrakow.pl/blogi/beata-penderecka/kiedy-kara-mustafa-wielki-mistrz-krzyzakow/

    Przyszedł mi do głowy przy lekturze wpisu prof. Głogoczowskiego - ta sama spójnia faktów.
  • @MacGregor 14:51:53
    Należało zaznaczyć. A co do spójności wywodów - mam zbliżoną opinię, acz nie aż tak ostrą.
  • @MacGregor 14:51:53 Odnośnie spójni faktów znanych przez Mc Gregora, znam lepszy wierszyk z przedwojnia:
    Oto on:
    //Na zielonej Ukrainie gdzie hiszpański żyje król,
    tam gdzie rzeka Ganges płynie, gdzie Lapończyk zbiera mód// (lub coś w tym rodzaju - jest to wierszyk niewątpliwie satyryczny śpiewany, z lubością w szkołach, ale nie w kościołach).

    Natomiast odnośnie podstawowych, nie satyrycznych ŚPIEWÓW KOŚCIELNYCH, to w tekście o "cudach" boga, co znika i znowu się pojawia, zamieściłem niewątpliwie BŁYSKOTLIWĄ uwagę, że zapewne już w starożytnych cywilizacjach znano metody unasienniania kobiet bez utraty ich dziewictwa.
  • @Berkeley72 16:43:13 Ot waśnie znalazłem, na WIERNIPOLSCE, przykład NIE SATYRYCZNEJ PIEŚNI KOŚCIELNEJ
    Pieśń nosi tytuł:

    "SŁUCHAJ IZRAELU, PAN JEST NASZYM BOGIEM, BOGIEM JEDYNYM"

    i śpiewana była przez aryjsko-słowiańską, ubraną na biało polską młodzież na festiwalu w pra-słowiańskiej Lednicy 2018:

    https://youtu.be/fLyPZtLyAUs

    Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, jak w mitologii wygląda RZYMSKO-IZRAELSKI bożek "PAN" i czym on się zajmuje, to poniżej jego posążęk, akurat pasujący do kościelnego festiwalu w Lednicy:

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/wp-content/uploads/2015/10/800px-Pan_goat_MAN_Napoli_Inv27709_n01.jpg
  • @Berkeley72 20:22:07
    Po pierwsze: słowo Pan (ang Lord) w Biblii zastąpiło słowo Bóg, za sprawą ,,tłumaczy".

    Po drugie: katolicyzm to Imperium Rzymskie które działa po kryjomu, jest w opozycji do Chrystusa, nazywając go synem Lucyfera:

    https://www.youtube.com/watch?v=caTodjoE2b0

    Bóg wie o wszystkim, dletego w Apokalipsie Jana macierz nierządnic została przepowiedziana i jej położenie zostało ujawnione geograficznie:

    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1105

    http://biblelight.net/1958.jpg kobieta z pucharem

    4 A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat,
    cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły,
    miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości
    i brudów swego nierządu.


    9 Tu trzeba zrozumienia, o mający mądrość!
    Siedem głów to jest siedem gór5 tam,
    gdzie siedzi na nich Niewiasta.

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Siedem_wzgórz_Rzymu


    Tak wygląda sprawa proroctw.
  • @Oracz 02:20:29 Odnośnie skojarzenia nazwy bożka „Pan” - jak widać na jego antycznej rzeźbie, rodzaju Satyra
    o niezwykłej jurności – z bohaterem nabożnej pieśni „Słuchaj Izraelu” śpiewanej przez pochód klechów w Lednicy A.D. 2018 – to oczywiście jest skojarzenie możliwe tylko w j. polskim. Klechy zarówno chrześcijańskie jak i żydowskie czczą, mówiąc po rosyjsku, Gaspodina, czyli WŁADCĘ JEDYNEGO. A kim / czym jest ten ich Władca, o którym nie tylko „pedant” na neonie24 nieco wcześniej, słowami prawie Sokratesa przyznał, że „WIEM, ŻE NIC NIE WIEM” - bo rzeczony Gaspodin przebywa w zaświatach (poza czasem i przestrzenią) i do niego nie mamy żadnego dostępu?

    Otóż ja w tej sytuacji ja stosuję METODĘ JEZUSA Z NAZARETU, zwaną także MARKSISTOWSKĄ: „Po owocach Jego poznacie Go (waszego Gospodina /Pana)”. A najlepszego przykładu, co ten Gospodina /Pan zalecił jego czcicielom, dostarczył Mojżesz pod górą Synaj:

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2017/11/Moj%C5%BCesz-pod-Synaj.jpg

    W tekście „Czy żydowski JAHWE to ATRAPA hinduskiego BRAHMA – Stworzyciela Wszechświata? - http://markglogg.eu/?p=2019 -
    tak interpretuję tę sławną biblijną scenę:

    // Jakież bowiem jest znaczenie tego WSTRĘTNEGO biblijnego opowiadania? Otóż Lewici pod górą Synaj zamordowali w sobie symbolicznie swą NATURALNĄ JURNOŚĆ ORAZ INTELIGENCJĘ. Antyczny Bóg, symbolizujący te wartości ZOON – to znaczy po grecku ŻYWINY – był czczony w Egipcie w formie byka Apisa, którego posągi pokrywano złotem.
    Mojżeszowi Lewici, a za nimi i skretynizowani chrześcijanie, zniszczyli ten popularny w starożytności symbol LUDZKIEGO ZOOLOGICZNEGO DĄŻENIA DO DOSKONAŁOŚCI, zarówno fizycznej jak i umysłowej. //

    I to jest właśnie ten ŻYDOWSKI PLUGAWY PAN /GOSPODIN JEDYNY, MORDERCA PONADCZASOWEGO ROZUMU-LOGOSU, który patronował festiwalowi klechów w 2018 roku, w centrum życia dawnych pogańskich Polan w Lednicy. Polan wtedy czczących – w formie Świętych gajów i Świętych Zwierząt – PRZYRODĘ OŻYWIONĄ będącą żródłem wszelkiej INTELIGENCJI we Wszechświecie. Patrz mój „sztandarowy” tekst „ZOON – THE CREATOR OF INFORMATION” z r. 2013. http://markglogg.eu/?p=640
  • @Oracz 02:20:29 A tutaj jeszcze lepiej sprecyzowany zarzut TRUPOCHWALSTWA "naszych' klechów"
    Z powyżej cytowanego mego tekstu http://markglogg.eu/?p=2019

    //Co ja zarzucam najbardziej judaizmowi – podobnie jak i „paulińskiemu” chrześcijaństwu – to agresywną ANTYZOOLOGIĘ obu tych abrahamicznych religii. Jest to differentia specifica pomiędzy religiami zwanymi ANIMISTYCZNYMI (od zwierząt zwanych ‘animals’) i religiami ANTYANIMISTYCZNYMI, do których należą wszystkie oparte na żydochrześcijańskiej Biblii wierzenia. To już bowiem w starożytności filozof Celsus dostrzegł, że chrześcijanie WIERZĄ W TRUPA (widocznego na krzyżu); pośród manuskryptów znalezionych w Qumran nad Morzem Martwym znajduje się jeden złożony z psychopatycznego wyszczególniania zrobionych przez ludzi narzędzi, wszystkie one poprzedzone przymiotnikiem „boże”(pismo, miasto, świecznik, kielichy, skrzynia, namiot, itd., itd.) Manuskrypty tego rodzaju stanowią świadectwo, że już Żydzi antyczni mieli obsesję CUDOWNOŚCI PRODUKTÓW„TECHNÉ” (po starogrecku „kuchennych prac”).

    W przeciwieństwie do tych”wartości faryzejskich”, przywiązanie się do “techné” było traktowane z odrazą jako „niewieście”nie tylko przez starożytnych Greków, ale także przez nowożytnego filozofa pochodzenia żydowskiego, Barucha Spinozę, który utrzymywał, że jego współplemieńcy reprezentują zniewieściały rys ludzkiego się zachowania. Sumując, ja myślę, podobnie jak John Strugnell, wieloletni kierownik zespołu odczytującego rękopisy znalezione w Qumran, że „Judaizm to jest potworna religia, która nie powinna istnieć”//

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930