Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
34 posty 420 komentarzy

Post tenebras lux

Berkeley72 - fizyk i geofizyk, filozof piagetowsko-lamarckowski, instruktor alpinizmu i ski-alpinizmu

WOJNA BOGÓW: Dwa Oblicza Neojudaizmu (cz. 6 z 8)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wskutek rozpowszechnienia się w XVI wieku wynalazku druku, pojawił się w Europie NEOJUDAIZM, zapominający o wszystkich „dionizyjskich” naukach Platona. Ten typ religii panuje obecnie zwłaszcza w dominujących świat kulturalnie Stanach Zjednoczonych.

 

 

DWA OBLICZA NEOJUDAIZMU

Motto:

Krwią upoję strzały moje,a miecz mój naje się mięsa.

Krwią poległych i pojmanych, z nieczesanych głów wrogów.

Hymn Mojżesza dedykowany „57KerenOr” z Neon24

 

Wskutek rozpowszechnienia się w XV wieku — dzięki wynalazczości oraz pracy — znajomości technik drukarskich, pojawił się w najbardziej zurbanizowanych krajach europejskich Neojudaizm, zapominający o wszystkich „dionizyjskich” naukach Platona. Ten popularny typ religii panuje do dzisiaj, zwłaszcza w dominujących świat kulturalnie Stanach Zjednoczonych, występując w dwóch, pozornie przeciwstawnych sobie formach ANTYSEMITYZMU oraz FILOJUDAIZMU.

Klasyczny antysemityzm jest normalną reakcją ludzi umysłowo prostych, na bezrozumną gloryfikację Nienawiści do innych kultur głoszoną przez Stary Testament: Doszczętnie zniszczycie wszystkie miejsca na wysokich górach, na pagórkach i pod każdym zielonym drzewem gdzie służyły swoim bogom narody którymi zawładniecie. Zburzycie ich ołtarze, potłuczecie ich pomniki, popalicie święte drzewa, porąbiecie ich podobizny rzeźbione i zetrzecie ich imię z tego miejsca — V Moj. 12, 3-4, a także II Moj. 34, 13 i V Moj. 7, 5. (P.S. 2019. Dokładnie ten program realizuje się obecnie w Polsce, w której usuwa się wszelkie ślady po epoce „pogańskiego”, bezbożnego komunizmu)

Nowoczesny antysemita, jakiego wzorem stał się już w XVI wieku reformator Martin Luter, odczytał z przetłumaczonej przezeń na niemiecki Biblii tę „naukę mojżeszową” z równie psychopatycznym zacięciem, tylko że z intencją zastosowania jej do żydów: Pod ich bożnice należy podkładać ogień, a kto może, niech dorzuca do niego smoły i siarki. Kto dorzuciłby do tego piekielnego ognia, uczyniłby dobrze. A czego nie chwyci się ogień, potrzeba przysypać grubo ziemią, ażeby żaden człowiek nigdy nie zobaczył kamyka lub żużla z tego. Tak samo trzeba połamać i zniszczyć ich domy, a ich samych jak cyganów pozamykać pod dachem lub w chlewie, aby wiedzieli, że nie są panami świata.

Ten uduchowiony program reformatora chrześcijaństwa, zrealizował w czterysta lat później inny niemiecki mesjasz, Adolf Hitler[*], który dodatkowo, zgodnie z zaleceniem Mojżesza (V Moj. 7, 2-3) wytracił prawie doszczętnie zarówno Żydów jak i Cyganów jacy nieopatrznie znaleźli się na ziemiach zajętych przez Tysiącletią Rzeszę.

Inna forma neo-judaizmu rozpowszechniła się na Wyspach Brytyjskich. Otóż w tym, izolowanym od reszty Europy kraju, po samobójczej wojnie Dwóch Róż, zabrakło starej arystokracji by kontynuować w społeczeństwie bardziej szlachetne wzorce zachowania. W sytuacji pustki ideowej, wśród nowobogackiej angielskiej elity nastąpiło coś, co można by nazwać „spontanicznym odnowieniem Starego Przymierza”. Tak właśnie zachowywał się purytański dyktator Oliver Cromwell, który w Biblii szukał natchnienia, jak należy zorganizować państwo i w związku z tym zreformował je na wzór mojżeszowy. Podobnie jak i on zachowywali się i inni, wpływowi przedstawiciele ówczesnej elity: znany angielski oszust finansowy (a jednocześnie i twórca naukowego pozytywizmu) Roger Bacon, twierdził wręcz, że Anglicy wywodzą się od jednego z zaginionych plemion Izraela[**], a zatem zgodnie z Biblią „cały świat dla Anglików”; jak gdyby powtórzeniem historii rozbójniczych wypraw króla Dawida (który u siebie w domu uchodził za „szlachetnego”) była awanturnicza historia morskiego pirata, Francisa Drakę, który w rodzinnym kraju uhonorowany został tytułem lorda.

Patrząc z perspektywy Starego Testamentu można zauważyć, że cała historia nowoczesnej Anglii — a później i Stanów Zjednoczonych — stanowi rodzaj rekapitulacji (powtórzenia) dziejów starożytnego Izraela. Otóż istotą Starego Przemierza jest „Konkordat”, jaki z bogiem zawarł najpierw Abraham, a potem Jakub oraz Mojżesz: ten bóg miał zrobić z nich i z ich potomków NaródWybrany,mający zagwarantowaną ciągłą dostawę „mleka i miodu”; oni zaś i ich potomkowie mieli w zamian za tę usługę wywyższać imię Pana (oraz Izraela)wśródinnych bogów oraz innych narodów. Tak też w skrócie wyglądają dzieje nowoczesnej cywilizacji anglosaskiej, którą za wzór dla innych narodów, już u progu Oświecenia, postawił znany ze swej krótkowzroczności francuski intelektualista Monteskiusz w dziele„O duchu praw”.  Z czasem ilość dzieł wywyższających „Państwo prawa” Zaczęła gwałtownie rosnąć, gdyż mechanizm produkcji tych uduchowionych pism był — i jest — taki sam jak u starożytnych żydów: niezdolni do innej pracy intelektualiści (dawniej zwani lewitami- kadzielnikami) pracowicie wywyższają „klasę średnią” jako nowy Naród Wybrany, ta zaś Klasa Posiadaczy, w zamian za to wywyższenie, wynagradza kadzących jej intelektualistów za pomocą stypendiów, angaży uniwersyteckich oraz innych honorów.

—————————

[*] Jest rzeczą dobrze znaną, że Hitler w swej ideologii wzorował się na ideologii syjonistycznej, której tajemna potęga wyraźnie go fascynowała — tak jak kiedyś fascynowała Mojżesza tajemna potęga egipskich kapłanów, których w skrytości imitował. Najlepszy zaś portret psychologiczny tego Wodza Narodu Wybranego (i jego pierwowzoru Mojżesza) można znaleźć w książce Hermana Reuschinga „Rozmowy z Hitlerem”. Portret ten został w następujący sposób streszczony przez „Gazetę Wyborczą” z września 1994: Mamy portret psychopaty, ogarniętego licznymi idee fixe, człowieka słabej woli, pełnego kompleksów, któremu w cudowny sposób udało się zwieść wielki, naród niemiecki (względnie: żydowski). Ale i obiecywał niemało: panowanie nad światem, tysiącletnią Rzeszę (wzgl. Izrael), Lebensraum (Ziemię Obiecaną) i status Ubermenscha (Narodu Wybranego). Niemcom (Żydom) to odpowiadało, gdyż w skrytości ducha są oni przeświadczeni o własnej wyższości kulturalnej, cywilizacyjnej i wszelkiej innej.

[**]W Anglii istnieje do dzisiaj Anglo-Israel Identity Society udowadniające identyczność Anglików z Żydami. Patrz artykuł na ten temat w ,Dziś” 8/93, s. 61-62.


 

CZTERY WIELKIE OSZUSTWA CYWILIZACJI

 

W„Nowym Jeruzalem” prawie prehistoryczny Dekalog jest równie gorąco czczony jak w Jeruzalem starym (patrz najnowsza seria filmów Romana Kieślowskiego na ten temat). Starający sie jak najbardziej przypodobać „bogu” intelektualiści dorzucili do tego „Starego Prawa” CZTERY WIEKIE ZASADY, przed których nadziemską wręcz potęgą zdaje się dzisiaj korzyć ludzkość na całej planecie. Te „cztery (sztuczne) światła cywilizacji” popularny we Francji intelektualista Krzysztof Pomian streścił w zaledwie siedmiu słowach:

1° Demokracja;

Wolny Rynek;

Nauka i Technika;

Społeczeństwo Laickie.

Tym Największym Przykazaniom Cywilizacji należy poświęcić kilka zdań, gdyż podobnie jak Dekalog służą one zamaskowaniu intencji oraz czynów zgoła odwrotnych od tych deklarowanych.

Jeśli chodzi o społeczeństwo laickie, to jest to tylko eufemizm, dla określania społeczeństw, w których „jedynym bogiem” jest Materialny Sukces. (Z takim przecież „bogiem” zawarł przymierze legendarny Jakub-Izrael.) „Społeczeństwo laickie” jest w kontekście cywilizacji zachodniej jedynie pretekstem dla krucjaty państw najbogatszych, określanych w skrócie jako G-7, przeciw „dzikim” i „pogańskim” krajom, w których rządzą bądź brudne ajatollachy, bądź obłudne katolickie klechy, bądź też jeszcze, gnębiący prywatną inicjatywę oraz system bankowy komuniści. Tak jak w starożytnej Teokracji Izraela, w której przedmiotami kultu były ułatwiające życie wytwory pracy, tak i we współczesnej Technokracji G-7, przedmiotem kultu jest nieustanny wzrost gospodarczy, mający na celu nasycenie Ziemi tymiż właśnie, umiłowanymi przez „boga” symbolicznego Izraela, martwymi protezami cywilizacji.

Nauka, nad której prawomyślnością czuwają dzisiaj uczeni-lewici, też jest całkowicie podporządkowana „jedynemu bogu” jakim jest komercyjny sukces. Z tego powodu na milczenie, nędzę i „społeczną śmierć” skazywani są dzisiaj „bluźniercy”, którzy odważają się -— by użyć słów proroka Malachiasza — naprzykrzać się Panu mówiąc, że sukces komercyjny odnoszą tylko teorie oparte na bzdurze, zaś te logicznie spójne i obserwacyjnie uczciwe są spychane w niebyt. Przykładem takiego zachowania uczonych „lewitów” jest sprawa sformułowanych już dwieście lat temu przez Lamarcka[*] Praw Biologii. Nikt z „lewitów” o tych prawach nie chce słyszeć, gdyż usłyszałby wręcz straszne rzeczy o biologicznych skutkach bałwochwalonej przez tychże „kadzielników” cywilizacji.

Jak gdybysummumpoznawczych osiągnięć „Nowego Jeruzalem” są prace amerykańskiego psychologa B. F. Skinnera. Według mądrości tego godnego następcy rabina Ben Akiby, w imię miłości bliźniego należy dążyć do całkowitego wykorzenienia u ludzi „człowieka wewnętrznego”, „homunculusa”, czyli dokładnie tej platońskiej duszy poznającej, którą tak usilnie starali się rozbudzić u uczniów zarówno Sokrates jak i Jezus.

(Jezus mawiał nawet, że „nie tych należy się bać, co zabijają ciało, ale tych co zabijają duszę”. Jest to jednoznaczne oskarżenie, skierowane pod adresem zarówno starożytnego judaizmu, jak i nowoczesnego liberalizmu, o zbrodnię większą nawet niż ludobójstwo. Obie te bowiem „religie” starają się zamienić ludzi w wymarzone przez Mojżesza kukły-roboty, zdolne li tylko do niszczenia wszystkich, nie dających się „zagospodarować” przez Cywilizację Techniki oraz Rynku, przejawów swobodnego życia.)

Taki kierunek rozwoju nowoczesnej nauki, mający wyraźnie na celu zniszczenie u ludzi „boga wewnętrznego” przewidział już dwieście lat temu Wolfgang Goethe w powieści „Doktor Faustus”. W książce tej opisana została historia swoistego „przymierza” jakie zawarł ambitny naukowy kuglarz ze swym prywatnym „bogiem” o nazwisku Mefistofeles: w zamian za sprzedaż diabłu swej duszy, dr Faustus (symbolizujący nowoczesne, mafijne —- względnie masońskie — stowarzyszenie uczonych) miał uzyskać władzę nad światem. Dla ludzi posiadających duszę poznającą, to „Nowe Przymierze[**] uczonych-kuglarzy jest po prostu odtworzeniem Przymierza Starego: przecież to egipski uczony-kuglarz Mojżesz, w zamian za sprzedanie duszy Izraela „bogu” o nazwisku Jahwe, miał otrzymać od tegoż „boga” Ziemię Obiecaną. W świetle rzuconym przez Wolfganga Goethe, Kamienne Tablice z Dekalogiem przygotował dla Mojżesza sam Mefistofeles, występujący podówczas pod pseudonimem Jahwe. Potwierdził to zresztą Chrystus, który utrzymywał, że „Ojcem” prawowiernych żydów jest diabeł — Jan 8, 44.

————————

[*]Warto w tym miejscu przypomnieć, że spychaną dziś w niebyt, lamarckowską teorię ewolucji imitował Karol Darwin, robiąc z niej NAUKOWĄ ATRAPĘ, wyraźnie przyczyniającą do przedsiębiorczego skretynienia „walczących o byt” nowoczesnych społeczeństw. Karol Darwin, który pomysł na książkę „O powstaniu gatunków” znalazł w lekturze „Księgi (o powstaniu) Rodzaju”, w swej działalności poznawczej przypomina trochę starożytnego Mojżesza, który z idei monoteizmu okradł współczesnych mu egipskich kapłanów, czyniąc z kultu boga jedynego RELIGIJNĄ ATRAPĘ, pobudzającą przedsiębiorcze skretynienie „walczących o byt” Żydów.

[**]La nouvelle alliance” —jest to tytuł wydanej w 1979 roku książki laureata Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki Illi Prigogina, napisanej wspólnie z filozofem Urszulą Seghers. W Polsce produktem tego „Nowego Przymierza Uczonych” jest wydana w 1994 roku książkaStefana AmsterdamskiegoTertium non datur” — Trzeciej drogi nie ma.

 

 

DEMOKRACJA I WOLNY RYNEK W KRAJU „LEWITÓW-KADZIELNIKÓW”

 

Rozbrzmiewające od kilku lat na całym świecie przykazanie „Będziesz się głośno modlił do Wolnego Rynku z całego serca swego i z całej duszy swojej[*] jest równie podniosłe jak przykazanie Demokracji. Dobrzy jednak gracze giełdowi wiedzą, że dysponujące ogromnymi funduszami „rekiny” z łatwością są w stanie manipulować, oraz okradać z wkładów, tysiące małych giełdowych „płotek”. W sumie „wolny kapitał”, w sposób niejako automatyczny, ulega kumulacji w rękach wyspecjalizowanych w przechwytywaniu tegoż kapitału jednostek bądź organizacji. Inaczej mówiąc, prywatyzacja gospodarki jakiegokolwiek kraju oznacza pojawienie się społeczeństwa o wyraźnie „dwóch szybkościach”: biblijne „mleko i miód” dostaje się ponadnarodowym mafiozom-filantropom, otoczonym wianuszkiem wdzięczących się do nich „intelektualistów”; przysłowiowy zaś „pot i łzy” zapewnie się zaś szerszej populacji, którą „intelektualiści” — w Biblii zwani „kadzielnikami” — pracowicie łudzą elektronicznymi mirażami Ziemi Obiecanej. O tych banalnych, acz skrywanych przed opinią publiczną mechanizmach społecznych pisał w połowie XIX wieku Karol Marks i pod koniec wieku XX powtarza te banalne prawdy Noam Chomsky.

W połowie wieku XIX francuski publicysta Maurice Joly napisał niechętnie dzisiaj przypominany pamflet „Dialog w piekle Makiawela z Monteskiuszem[**]. Przewidywał w nim, że pod maską liberalizmu bardzo szybko dojdzie do władzy despocja: bądź to jedynowładcy (jak Napoleon HI w ówczesnej Francji), bądź w formie jeszcze bardziej zamaskowanej „godnością” grupy mafijnej (jak to sugeruje w przednmowie do wznowionego w 1968 roku „Dialogu w Piekle” francuski publicysta Francois Revel). I właśnie działalności tych współczesnych, ponadnarodowych „związków (względnie «Fundacji») ludzi Prawa” warto się bliżej przyjrzeć.

Okazją do takiego „wejrzenia w głąb duszy” elity intelektualnej, która bądź już rządzi, bądź ma zamiar przejąć duchową kontrolę nad światem, było ponadnarodowe spotkanie, poświęcone „niepotrzebnej pamięci” („La memoire vaine”), zorganizowane w czerwcu 1994 przez ekumeniczne stowarzyszenie „Znak” oraz Instytut Francuski w Krakowie. W trakcie tego spotkania, poświęconego metodom wykorzeniania u ludzi — a zwłaszcza u elit — pamięci o narodowych urazach z przeszłości, bardzo interesującą deklarację złożył Adam Michnik, znany intelektualista, odznaczony w Paryżu, w 1990 i 1991 roku, tytułem Europejczyka, a nawet i Żyda Roku. Ten rzeczywiście ponadnarodowy Bojownik o Wolność i Demokrację, w Krakowie stwierdził z naciskiem, iż jako demokrata serbski, domaga się usunięcia (demokratycznie przecież wybranego i potwierdzonego) prezydenta Serbii, Slobodana Miloszevica. Jeśli tego nie da się zrobić inaczej, to nawet siłą. Mówiąc językiem prostym, według „prawdziwych demokratów” demokracja jest ustrojem słusznym tylko wtedy, gdy w nim rządzą „swoi”[***].

Ta charakterystyczna wypowiedź Adama Michnika — który jako intelektualista cieszy się niezwykłym wzięciem w mass mediach, nie tylko we Francji, ale i w Stanach Zjednoczonych — wskazuje że pomimo szeroko rozpropagowanego mitu o „braku spisku”, istnieją jednak potężne pod względem ekonomicznym siły, które najwyraźniej pragną stać się legendarnym „Narodem Wybranym”, panującym nawet nad najmniejszym na Ziemi robaczkiem. (Erich Fromm twierdzi, że tym wyraźnie umysłowo chorym siłom, śni się Nowe Stworzenie Świata, na obraz i podobieństwo Stworzenia jakiego dokonał biblijny „bóg” w ciągu 6 dni pracy…)

W Europie Wschodniej, niekwestionowanym przywódcą tych ukrytych, ponadnarodowych sił finansowo-intelektualnych jest amerykański miliarder George Soros, który w książce „Uratować demokrację na Wschodzie”, przyznaje się otwarcie, iż nieobce są mu idee mesjańskie, dość bliskie zresztą ideom Banku Światowego. Nie interesuje nas tutaj dociekanie, kto na tej „Nowej Ziemi” —jak ją pięknie nazwał papież Jan Paweł II w encyklice o ludzkiej pracy — będzie spijał miód, a kto będzie łykał łzy. Ważnym jest tylko to, co już dzisiaj winni czynić Synowie Światła, zanim kolejny, Mesjasz, czyli „syn kłamstwa”, doprowadzi kolejny Naród Wybrany do kolejnej, światowej katastrofy.

Zrobić zaś trzeba rzecz wręcz banalną. Po prostu należy wykorzystać program, który przygotował jeden z uczestników „ekumenicznego” spotkania w Krakowie, Alain Finkielkraut w książce o „niepotrzebnej pamięci”: trzeba po prostu wykorzenić z ludzkiej pamięci właśnie Stary Testament. Jest to bowiem najbardziej zatruta księga świata. Przecież, patrząc w sposób światły, „mędrcy”, którzy od tysięcy lat utrzymują, że „Bóg umiłował Jakuba-oszusta, zaś znienawidził przebaczającego Ezawa”[****] powinni już od tysięcy lat znajdować swoje miejsce tam, gdzie w każdym cywilizowanym kraju trzyma się oszustów i psychopatów! (Biblijne „Zastępy Pana” wydają się zatem być w istocie przeogromne. Do tych, przybranych w szpitalne koszulki, kaftaniki bezpieczeństwa oraz więzienne szatki, „niebiańskich zastępów”, należy przecież nie tylko komplet proroków Starego Testamentu, ale i spora liczba Ojców Kościoła, nic mówiąc już o Reformatorach.)

Należy też „zapomnieć” całą haniebną dlaHomo sapienshistorię liberalizmu i darwinizmu i powrócić do chlubych dla gatunku ludzkiego, nauk „dionizyjskich”: platonizmu, marksizmu oraz lamarckizmu. Wątpić jednak należy, że nowocześni „lewici”, czyli Strażnicy Świątyni, oddadzą bez oporu Klucze Poznania, którymi podstępnie zawładnęli. W tej hipotetycznej sytuacji należy postąpić dokładnie tak, jak to niedawno zaproponował Adam Michnik: jeśli się nie da tego zrobić w inny sposób, to Kupców ze Świątyni Poznania należy wyrzucić siłą. Nie należy się przy tym przejmować rzymską maksymąNec Hercules contra plures, gdyż to właśnie Herakles oczyścił Stajnie Augiasza.

———————–  

[*]Wolny Rynek jest dzisiaj symbolem „Boga zewnętrznego” dyktującego ludziom modę, sposób życia oraz wewnętrzne wyobrażenia o świecie. „Bóg” ten rządzi (zwłaszcza na Zachodzie) w sposób równie despotyczny, jak kapłani Jahwe rządzili starożytaym Izraelem. Pierwowzorem zaś Wolnego Rynku w życiu duchowym Narodu Wybranego było to przytaczane na wstępie Przymierze Jakuba-Izraela z bogiem, któren to kontrakt wydawał się być obopólnie korzystny: „Ty wywyższysz imię moje (Izraela) a ja ciebie (boga) wywyższę”.

[**] W pamflecie tym, ironizując na temat Monteskiusza, Makiawel stwierdza, że Prawem dzisiaj jest grabież pod przykryciem zasad. Zauważa on też, że powstałe w wyniku rewolucji, zimne społeczeństwa handlowe, upodobniły się do społeczeńsh\>a żydowskiego, które stało się dla nich modelem. Tak więc i dla Joly’ego pamięć po Nowym Testamencie już w XIX wieku została przyduszona przez ambitnie imitowaną naukę Testamentu Starego.

[***] Miloszevic zasłużył sobie na nienawiść „rodziny” Michnika-Sorosa-Finkelkrauta w kwietniu 1990 roku, gdy osobiście sabotował dobrze poznany przez Polaków program reform ekonomicznych. To wyłamanie się z „obozu reform” bóg — to znaczy Pieniądz — ukarał wybuchem wojny domowej w byłej Jugosławii. Jeden z czołowych misjonarzy tegoż „boga”, prof. Jeffrey Sachs, podróżował nawet specjalnie do Słowenii by nakłonić miejscowy rząd do secesji.

[****] Oczywiście i Św. Paweł, powołując się na Malachiasza oraz Mojżesza, gorliwie wierzył, że niecny postępek Jakuba nie był aktem motywowanej chciwością woli tegoż Jakuba, ale aktem woli Boga. (List do Rzymian, 9,13-16; z takiej „uduchowionej” interpretacji wynika m. in., że i ukamienowanie Św. Szczepana nie było wyrazem wolnej woli sprawców tego morderstwa — wśród nich i św. Pawła — ale rezultatem woli Boga.) W czasach nowożytnych ten judajski kretynizm reformator Kalwin podniósł do rangi Teorii Predestynacji, zaś w czasach najnowszych, wychowany w tradycji kalwińskiej B. F. Skinner, w sposób naukowy odkrył brak wolnej woli u człowieka. Ten naukowy bęcwalizm jest summum czterech tysięcy lat rozwoju judeochrześcijariskiej „religii”.


 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Niekonsekwencją jest powoływanie się na Biblię, aby stwierdzić, że o tej księdze należy zapomnieć.

    Ta konkluzja jest mi bliska: tam nie ma nic wartościowego.

    A CAŁOŚĆ?
    BARDZO BLISKA MOIM POGLĄDOM.
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:14:18 Jeśli Biblia jest CIAŁEM OBCYM to trzeba skonstruować PRZECIWCIAŁO
    ZDOLNE tę KSIĘGĘ MISOLOGOS ZNETRALIZOWAĆ.

    Co właśnie staram się robić.
  • 5*
    DK
  • @marksista
    Cyt://Najlepszy zaś portret psychologiczny tego Wodza Narodu Wybranego (i jego pierwowzoru Mojżesza) można znaleźć w książce Hermana Reuschinga „Rozmowy z Hitlerem”. Portret ten został w następujący sposób streszczony przez „Gazetę Wyborczą” z września 1994: Mamy portret psychopaty, ogarniętego licznymi idee fixe, człowieka słabej woli, pełnego kompleksów, któremu w cudowny sposób udało się zwieść wielki, naród niemiecki (względnie: żydowski). Ale i obiecywał niemało: panowanie nad światem, tysiącletnią Rzeszę (wzgl. Izrael), Lebensraum (Ziemię Obiecaną) i status Ubermenscha (Narodu Wybranego). Niemcom (Żydom) to odpowiadało, gdyż w skrytości ducha są oni przeświadczeni o własnej wyższości kulturalnej, cywilizacyjnej i wszelkiej innej.//


    Wystawia się autor na pośmiewisko, podobnie jak Szeremietiew, którego notka na stronie głównej po moim komentarzu wyparowała...:)

    //Spin na Salonie24.

    Romuald Szeremietiew napisał:

    "5 listopada 1937 r. Adolf Hitler zwołał tajną naradę. Przebieg jej, znamy z protokołu sporządzonego przez szefa adiutantury kanc­lerza, pułkownika Friedricha Hossbacha."

    Ten dokument jest fałszerstwem, dokonanym po wojnie.

    //www.ihr.org/jhr/v04/v04p372_weber.html

    Romuald Szeremietiew:

    „Czy Polska pozostanie neutralna, jeśli stanę się aktywny na Zachodzie?” - zapytał, Hermanna Rauschninga, prezydenta Senatu Wolnego Miasta Gdańska, gdy ten ostatni referował mu treść rozmów prowadzonych z Piłsudskim w czasie styczniowej (1934 r.) wizyty w Warszawie. Ciągnąc dalej ten wątek führer stwierdzał, że „swoją politykę na Wschodzie” woli prowadzić z Polską niż przeciw niej. „Dam Polsce szansę” - powiedział Rauschningowi. Kontynuując swoje wywody kanclerz Rzeszy twierdził, że Niemcy powinni wspólnie z Polakami zaatakować ZSRR. Oczywiście nie oznacza to, że powstanie nowe mocarstwo polskie, ale Niemcy powinni pamiętać - mówił Hitler - że dzielenie Polski już teraz kosztowałoby zbyt wiele."

    Hermann Rauschining w środowisku poważnych historyków jest uważany za mitomana i fałszerza. Jego książka „Rozmowy z Hitlerem” jest tego najlepszym przykładem.//

    https://en.wikipedia.org/wiki/Hermann_Rauschning#Authenticity_of_Hitler_Speaks

    http://arjanek.neon24.pl/post/139961,hitler-i-tacy-tam-salonowi-spin-doktorzy
  • Ciekawy rozwój statystyki "Średniej ocen" powyższej części WOJNY BOGÓW: 3.0 (4 głosy)
    Dziś rano widzę na liczniku: Średnia ocena: 3.0 (4 głosy)

    wczoraj, późno wieczór było: Średnia ocena: 2.3 (3 głosy)

    a wczoraj po południu było: Średnia ocena: 5.0 (1 głos)

    A zatem te 4 głosy obecne (godz. 8 rano) pojawiały się w takiej kolejności:

    5 - 1 - 1 - 5

    Jako stary, bardzo doświadczony w pracy pedagogicznej belfer, pozwolę sobie zauważyć, że GŁOSUJĄCY OCENIALI SAMI SWE IQ (Intelligence Quotient)
  • Autor
    "po samobójczej wojnie Dwóch Róż, zabrakło starej arystokracji by kontynuować w społeczeństwie bardziej szlachetne wzorce zachowania"

    Szlachetne jak Wojna Dwóch Róż? Czy jak normański podbój i okupacja?
  • @Berkeley72 08:25:29
    "Jako stary, bardzo doświadczony w pracy pedagogicznej belfer, pozwolę sobie zauważyć, że GŁOSUJĄCY OCENIALI SAMI SWE IQ (Intelligence Quotient)"

    Panie Berkeley72, Stary Testament jest zbiorem dawnych tekstów, będacych także dokumentem epoki. To były czasy Asyrii, prostytucji świątynnej, składania ofiar z dzieci, masowych tortur i eksterminacji.

    Biblijnym tekstem wyrwanym z kontekstu można "dowieść" każdej tezy.
  • @Pedant 09:15:36 napisał "Biblijnym tekstem wyrwanym z kontekstu można "dowieść" każdej tezy."
    Ja staram się dowieść tezy opartej na traktowaniu BIBLII (ST + NT) JAKO CAŁOŚĆ.

    Mianowicie zespół Ksiąg Świętych NT + ST należy traktować jako specyficzny WIRUS KULTUROWY, zwany MEME, przypominający tzw. "konia trojańskiego". Jego zachęcająca do akceptacji ż-ch religii i jej głosicieli "głowa" składa się z EWANGELII, których akceptacja pociąga za soba podstępny "ogon" w formie ZABIJAJĄCYCH ROZUMNE ODRUCHY MÓZGU "Listów" św. Pawła, wspartego tekstami ST.

    W rezultacie działania takiego "wirusa złożonego z ok. 24 liter alfabetu" otrzymuje się masowe SOCJOBIOLOGICZNE ZJAWISKO, dobrze opisane, nie tak dawno, przez umiejących obserwować świat afrykańczyków.

    //Gdy przyszli do nas misjonarze, myśmy mieli nasze pola, lasy i wszelkie bogactwa naszego kraju, a misjonarze mieli w rekach Biblię. Misjonarze zalecili nam byśmy zamknęli oczy i zaczęli się modlić. A gdy myśmy otworzyli oczy w naszych rękach mieliśmy Biblię a w ich rękach zalazły się nasze lasy, pola i wszelkie inne bogactwa naszego kraju"

    I to jest, praktykowany już od stuleci, zabieg SOCJOBIOLOGICZNY, który "Lud boży, idący pod znakiem Biblii i Krzyża" obecnie przeprowadza - z bardzo jak dotąd udanym skutkiem - na "pogańsko skomunizowanym" w drugiej połowie XX wieku, narodzie polskim:

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2017/09/6.-Wojtyla-Ragan-in-the-name-of-Christ-240x300.jpg

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2017/07/JPII-RR-vandalized.jpg
  • @Berkeley72 10:08:20
    "Ja staram się dowieść tezy opartej na traktowaniu BIBLII (ST + NT) JAKO CAŁOŚĆ"

    To właśnie jest poważnym błędem intelektualnym. Samo słowo "Biblia" znaczy "Księgi" w liczbie mnogiej, powstałe w różnych epokach i pisanie przez różnych ludzi. Kanon jest biblioteką utworów wyselekcjonowanych jako dokumentacja rozwoju Objawienia, od barbarzyństwa i dzikości do Dobrej Nowiny Jezusa Chrystusa.

    Tym co je łączy w całość, jest wiara w działanie Ducha Świętego, inspirującego różnorodnych autorów, w określonym mistycznym kierunku - stopniowego wznoszenia Ludu Bożego na wyższy poziom duchowy, moralny i cywilizacyjny. Mierzenie starszych ksiąg mieszczańską moralnością z drugiej połowy XX wieku jest naiwnym anachronizmem.
  • @Berkeley72 10:08:20
    " zabieg SOCJOBIOLOGICZNY, który "Lud boży, idący pod znakiem Biblii i Krzyża" obecnie przeprowadza - z bardzo jak dotąd udanym skutkiem"

    Prawdziwy "Lud Boży" czyli ludzie dobrej woli jest tam gdzie jest prawda. Do tego stopnia, do którego Pan wyraża prawdę, do tego "ludu" Pan się, być może nieświadomie, dołącza. Nawiasem mówiąć, posługuje się Pan także prozą ;)
  • @Pedant 10:33:57 Każda głoszona Prawda jest ograniczona zbiorem informacji
    Arystoteles definiował prawdę, jako zgodność opisu z rzeczywistością. A zatem, za wyjątkiem PRAWD MATEMATYCZNO-LOGICZNYCH, wszystkie inne - w szczególności religijne - są ograniczone zbiorem informacji, na których się one opierają. Chrześcijanie uważają się za "lud boży" niby to głoszący Prawdę, a PO PRAWDZIE swą wiarę opierają na ogłoszonym przez KK ZESTAWIE NIE-PRAWD, zwanych DOGMATAMI (który w dzieciństwie umiałem na pamięć "wierzę w Boga, Stworzyciela Nieba i Ziemi..." itd).

    A co, jeśli dysponujemy informacjami, wskazującymi że WSZECHŚWIAT JEST WIECZNY? To już twierdził Arystoteles, za nim w 1300 lat później AVERROES, w Indiach wierzą w to jainiści, a od kilkudziesięciu juz lat i autor tego wpisu, niestety po angielsku: http://markglogg.eu/?p=640
  • @Pedant 10:30:04 A tak, przy okazji, Jezus cytowany w Ewangeliach zakazywał o sobie mówić, że jest DOBRYM
    Jak ta uwaga przypisywana Jezusowi, ma się do definicji "Prawdziwy "Lud Boży" czyli ludzie dobrej woli". Miał żesz tej Jezus DOBRĄ WOLĘ, by się dać powiesić na krzyżu za grzechy ludzkości?

    Odpowiem, bo posiadam ku temu wystarczający zbiór informacji. Jest to tom II (z 10) dzieła Heinzcarla Deschnera "Kryminalna historia chrześcijaństwa".
    No i jeśli ten Jezus miał rzeczywiście DOBRĄ WOLĘ by się dać powiesić na krzyżu, to sobie można w niej wyczytać, co z realizacji aktu tej jego DOBREJ WOLI w praktyce wyszło...
  • @Berkeley72 13:36:57
    "Cienkie" wyjaśnienie.

    Definicja prawdy?

    Zamierzenie Stwórcy (twórcy) zawarte w bycie.

    Definicja Arystotelesa idzie w dobrym kierunku, ale rozważa przecież stan istniejący, a powinna też odnosić się do bytów jeszcze nie istniejących.

    I pytanie: czym i jaka jest rzeczywistość?

    Bo jeśli w odniesieniu do niej definiujemy znaczenia - to wypadałoby tę rzeczywistość określić.
    I to pretensja nawet nie do Szanownego, bo przecież filozofia "68" nie zajmuje się takimi sprawami. Stąd wątpliwer ustalenia.
  • @Berkeley72 13:36:57
    "Arystoteles definiował prawdę, jako zgodność opisu z rzeczywistością. A zatem, za wyjątkiem PRAWD MATEMATYCZNO-LOGICZNYCH, wszystkie inne - w szczególności religijne - są ograniczone zbiorem informacji, na których się one opierają"

    Typowy błąd non sequitur (wnioskowania). Z tego że Arystoteles coś twierdził, nie wynika to że poglądy odmienne są fałszywe.

    W swojej "Metafizyce" Arystoteles postuluje (zresztą za Platonem, patrz dialog Kratylosa, na nowo sformułowaną przez Lenina w jego teorii odbicia - patrz "Materializm i Empiriokrytyzm"), że "Powiedzieć, że istnieje, o czymś, czego nie ma, jest fałszem. Powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą."

    Pod tym linkiem są wyjaśnione różne wersje pojęcia prawdy odwołujące się do koncepcji Arystotelesa:

    https://sites.google.com/site/samoswiadomosc/home/rozwoj-podmiotowy---filozofia/prawda-w-filozofii

    Są jednak inne koncepcje prawdy, np. pre-sokratejska - Parmenides definiował prawdę w sposób nierozszczepiony na twierdzenie i przedmiot twierdzenia, tylko jako to co naprawdę jest, szczególnie byt absolutny.

    W samym języku greckim słowo "prawda" to "aletheia" czyli to co "nieskryte", (do tego oryginalnego rozumienia nawiązuje Heidegger)

    W greckim Nowym Testamencie i w Septuagincie słowo aletheia nawiązuje do hebrajskiego słowa "emet", które oznacza to co jest wiary-godne, na czym można się oprzeć, czemu można zaufać, także w sensie moralnym jak i praktycznym czy ontologicznym.

    Tak więc biblijne emet/aletheia może być rozumiane jako to co jest objawione i istniejące jako coś ostatecznego i źródłowego.

    W językach słowiańskich pierwotnie są dwa pojęcia "prawda" (pokrewna prawości, prawu, sprawiedliwości) oraz "istota" ("zaiste", "istotnie") czyli to co naprawdę istnieje pod powierzchnią zjawisk.

    Angielskie słowo "truth" jest pokrewne zaufaniu "trust", czemuś na czym można się oprzeć.
  • @Berkeley72 13:36:57
    "A co, jeśli dysponujemy informacjami, wskazującymi że WSZECHŚWIAT JEST WIECZNY? To już twierdził Arystoteles, za nim w 1300 lat później AVERROES, w Indiach wierzą w to jainiści, a od kilkudziesięciu juz lat i autor tego wpisu"

    Bardzo mi przykro, ale z tego w co wierzą jainiści i Pan, albo twierdził Averroes i Arystoteles, nie tak wiele wynika.
  • @Berkeley72 13:50:18
    "Odpowiem, bo posiadam ku temu wystarczający zbiór informacji. Jest to tom II (z 10) dzieła Heinzcarla Deschnera "Kryminalna historia chrześcijaństwa".

    Nie wszystko co jest wydrukowane, jest prawdą. Naprawdę.
  • @Pedant 14:31:21 A czy "pedant" wie co oznacza słowo INTELEKT?
    Otóż intelekt, pochodzi od łacińskiego słowa 'inter-legere' czytać pomiedzy, rozróżniać. I po to od dzieciństwa ĆWICZYMY tę naszą ZOOLOGICZNĄ zdolność, aby potrafić rozróżnić, co prawda, a co fałsz.

    Natomiast stwierdzenie "pedanta" iż //Nie wszystko co jest wydrukowane, jest prawdą. Naprawdę.// jest przykładem LENISTWA UMYSŁOWEGO kogoś, kto - twierdząc iż jest człowiekiem 'dobrej woli' czyli wg. niego, jest przedstawicielem LUDU BOŻEGO, zamiast szukać prawdy w każdej zaobserwowanej sytuacji, w przeczytanym przezeń zdaniu //Jest to tom II (z 10) dzieła Heinzcarla Deschnera "Kryminalna historia chrześcijaństwa"//, stara się być dumnym z NIE-WIEDZY nt. przytaczanych w tym tomie Deschnera faktów.

    Pozwolę sobie zatem przypomnieć Sokratesa, twierdzącego że ludzie są DOBRZY z ich NATURY (czyli nie było żadnego, dziedzicznego "grzechu pierworodnego", który powoduje iż się stają - a raczej są w sposób dziedziczny - ZŁYMI). Złymi natomiast się stają, gdy WBREW NATURZE (która się w nas, podobnie jak i w innych, posiadających zmysły zwierzętach) wywołuje CHĘĆ WIEDZY), starają się ten naturalny popęd w sobie stłumić. Taką to swą reakcję fizjologiczną "pedant" zademonstrował, odrzucając sugestię, że CHRZEŚCIJAŃSTWO, PODOBNIE JAK I JUDAIZM, Z KTÓREGO SIĘ ONO WYWODZI, WYNATURZA NATURALNE LUDZKIE ODRUCHY POZNAWCZE, zamiast w świecie stwarzać PIĘKNO, ta religia stwarza BRZYDOTĘ I ZŁO.

    (Patrz np. bardzo "polska" historia Kazimierza Łyszczyńskiego, może "pedant" odważy się ją przestudiować w ramach deklarowanej przezeń "dobrej woli": https://en.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_%C5%81yszczy%C5%84ski )

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/60/Kazimierz_%C5%81yszczy%C5%84ski.jpg/220px-Kazimierz_%C5%81yszczy%C5%84ski.jpg
  • @Berkeley72 15:31:24
    "(Patrz np. bardzo "polska" historia Kazimierza Łyszczyńskiego, może "pedant" odważy się ją przestudiować w ramach deklarowanej przezeń "dobrej woli":

    Znałem tę historię. Ale nie mógłby się Pan odwołać do poglądów wybitniejszych ateistów? Bardziej uniwersalnych i poważnych? Choćby Feuerbacha?

    Nie boję się czytać poważnych ateistów, można od nich się wiele nauczyć. Niestety Łyszczyński to był taki prowincjonalny chłopek roztropek, a raczej szlachetka roztropek, któremu odbiło po przeczytaniu jednej książki (Henry Aldsteda "Theologia Naturalis" kalwińskiej apologetyki)
  • @Berkeley72 15:31:24
    "Taką to swą reakcję fizjologiczną "pedant" zademonstrował, odrzucając sugestię, że CHRZEŚCIJAŃSTWO, PODOBNIE JAK I JUDAIZM, Z KTÓREGO SIĘ ONO WYWODZI, WYNATURZA NATURALNE LUDZKIE ODRUCHY POZNAWCZE, zamiast w świecie stwarzać PIĘKNO, ta religia stwarza BRZYDOTĘ I ZŁO."

    Po prostu się z takim poglądem nie zgadzam. Jestem z nim zaznajomiony i się z nim nie zgadzam.

    A która religia Panu bardziej podchodzi? Buddyzm? Shinto? Czy animizm?
  • @Pedant 19:21:38
    "zamiast w świecie stwarzać PIĘKNO, ta religia stwarza BRZYDOTĘ I ZŁO"

    Np. taki Bach, osoba bardzo religijna, stworzył piękną muzykę. Może Pan podać przykład kompozytora o bliskich Panu poglądach, który stworzył coś pięknego?
  • @Pedant 14:29:59 Nareszcie "Pedant" zaczął cytować interesujące stwierdzenia
    Na przykład to:

    //Definicja Arystotelesa idzie w dobrym kierunku, ale rozważa przecież stan istniejący, a powinna też odnosić się do bytów jeszcze nie istniejących.// (o których, z konieczności faktu iż 'nihil est in intellectu quod prius non fuerit in sensu', NIC nie wiemy.)

    lub to:
    //"Powiedzieć, że istnieje, o czymś, czego nie ma, jest fałszem. Powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą."//

    I tutaj pozwolę sobie przejść do znanego (zastanawiającego moją mamę, jak miałem lat chyba z dziesięć) stwierdzenia Sokratesa:
    //Wiem, że nic nie wiem//

    Otóż, jak pospolicie to tłumaczą "kościelni" (podejrzewam, ze "pedant" to jeden z nich) to zdanie oznacza, cytuję za "deon.pl":

    //Sokrates chciał w ten sposób pokazać, że drogą do poznania mądrości jest świadomość swojej niewiedzy. Jeśli ktoś uważa, że wszystko wie najlepiej, zamyka sobie drogę do rozwoju. Jezus określa bowiem głupotę jako grzech: //

    Ale przecież Sokrates zapewnił, że //nic nie wie, czyli WSZYSTKA (kwantyfikator DUŻY) ZNAJOMOŚĆ RZECZY jest mu obca. Co jest ewidentnym fałszem, bo wypowiedzenie tego zdania jest dowodem, że przynajmniej umiał mówić po grecku. Sokrates oczywiście wiedział, że nie wie PEWNYCH (kwantyfikator mały) rzeczy, ale to nie jest powód by udawać głupka lub hipokrytę, który "wie, ze NIC nie wie".

    Jak ten problem rozwiązać by uratować mądrość Sokratesa i pognębić klechy z deon.pl?

    Po prostu sprecyzować, że to "NIC" po grecku oznaczało "coś czego nie ma". A zatem zdanie Sokratesa, które zastanawiało swą "mistyką niedorzeczności" moją b. młodą podówczas matkę, należy odczytać po polsku jako //"wiem, że o rzeczach nie istniejących nic nie wiem"//. Co pokrywa się z zacytowanym przez "Pedanta" zdaniem Arystotelesa iż //Powiedzieć o tym, czego nie ma (czyli o NICzym, NICości), że się NIC nie wie, jest prawdą."// - To ku pognębieniu klechy z deon.24, który najwyraźniej nie rozróżnia (niedoczynność intelektu!) między kwantyfikatorem DUŻYM (dla wszystkich obiektów) a małym (istnieje taki obiekt)

    A jeśli chodzi o zdanie "Pedanta" //z tego w co wierzą jainiści i Pan, albo twierdził Averroes i Arystoteles, nie tak wiele wynika.//

    to protestuję. LOGICZNIE Z TEZY O WIECZNOŚCI WSZECHŚWIATA wynika, że STWÓRCA WSZECHŚWIATA NIE ISTNIEJE. (Co w ukryciu, za Averroesem powtarzał św. Tomasz "Bóg jest WSPÓŁISTOTNY w relacji do Wszechświata", a zatem istnieje tak długo jak ten Wszechświat - czyli wiecznie. (U Arystotelesa FORMA - a zatem i inFORMAcja - nie istnieje w oderwaniu od jej materialnego podłożą).
  • @Berkeley72 20:47:46
    "to protestuję. LOGICZNIE Z TEZY O WIECZNOŚCI WSZECHŚWIATA wynika, że STWÓRCA WSZECHŚWIATA NIE ISTNIEJE"

    Po pierwsze nie wynika, jeśli Stwórca jest ponad czasem i przestrzenią i podtrzymuje świat w istnieniu, to może czynić świat czasowo nieskończonym.

    Po drugie, teza o wieczności świata jest tylko tezą lub artykułem wiary.

    Proszę nie zapominać o moim pytaniu o kompozytora. Podoba mi się wybieranie piękna jako kryterium prawdy :)
  • @Pedant 20:58:01 To jeszcze skomentuję: STWÓRCA - z konieczności ma jakąś FORMĘ
    bo BEZFOREMNY Stwórca przecież NIE MA JAK ODDZIAŁYWAĆ. A każda Forma musi być Zakotwiczona w materii, istniejącej w czasie i przestrzeni. Czyli Stwórcy ponad CZASEM i PRZESTRZENIĄ po prostu NIE MA, jest to CHIMERA, jak nazwał ten byt ZMYŚLONY okrutnie zamordowany, na rozkaz episkopatu Polski w roku 1689 Kazimierz Łyszczyński.

    (Innymi słowy, NIEMATERIALNY, przebywający poza materialnym światem BÓG nie posiada, z jego definicji, MATERIALNYCH narzędzi, niezbędnych by przekazać jakąkolwiek inFORMAcję swym czcicielom. To jest PEWNIK logiczno-fizyczny.)

    A jeśli chodzi o hymny (w rodzaju muzyki Bacha, lub żydowskich pięknych pieśni "Czcijmy Pana naszego, na cytrze" etc.) na cześć ZMYŚLONEGO BOGA? To jest po prostu rodzaj pracowitego POBIELANIA i "UPIĘKSZANIA GROBÓW, które ludziom NA ZEWNĄTRZ wydają się piękne, a WEWNĄTRZ są pełne kości umarłych i wszelkiego robactwa" - by zacytować opinię na temat piękna obrzędów liturgicznych Jezusa z Nazaretu.

    Wszystko to jest pozoracja, mająca zakryć WEWNĘTRZNĄ PUSTKĘ WIARY - w końcu hymn francuski "Allons enfants de la Patrie" jest naprawdę piękny i porywający, a ileż to milionów obywateli, nie tylko Francji, zginęło (m.innymi w bitwie nad Berezyną) poruszonych pięknem jego tekstu oraz melodii...

    (Na filmie Aleksandra Forda "Krzyżacy" hymn "Bogurodzica Dziewica" śpiewają ruszające do boju obie formacje wojskowe, zarówno jagiellońska jak i krzyżacka, tylko że w odmiennych językach.)
  • Wezwanie dysydenta, komandosa, dziennikarza,ideologa nowego ładu społecznego na świecie Michała Jarzyńskiego
    https://cont.ws/@detektywjarzynski/1263820
  • @Berkeley72 23:37:03 I jeszcze dodam, na zakończenie tej = tym razem dość ciekawej - e-dyskusji
    Mianowicie, ze spostrzeżenia K. Łyszczyńskiego o "Non existentia De", czyli //Stwórcy ponad CZASEM i PRZESTRZENIĄ po prostu NIE MA, jest to CHIMERA, jak nazwał ten byt ZMYŚLONY okrutnie zamordowany, w roku 1689 na rozkaz episkopatu Polski, ten polski wybitny filozof // To jest PEWNIK logiczno-fizyczny (MG).

    Jeśli połączymy tę PEWNOŚĆ z uwagą, jaka pojawiła się na katolickim "deon.24" iż //Jezus - powtarzając za Sokratesem - określa bowiem głupotę jako grzech: // to nam wychodzi, iż WSZYSCY WIERZĄCY W ISNIENIE, POZA CZASEM I PRZESTRZENIĄ, BYTU OKREŚLANEGO PRZEZ NICH JAKO 'BÓG STWÓRCA', TO SĄ GRZESZNI LUDZIE, (Patrz rozdział "Bóg ZEWNĘTRZNY przeciw WEWNĘTRZNEMU Bogu" w "Wojnie Bogów"). Których to GRZESZNIKÓW - za Arystotelesem, Averroesem i Jainami - WZYWAM DO POPRAWY swych wyobrażeń o świecie.
  • @detektywmjarzynski 08:03:22 No i to wezwanie Michała J coś (BÓG?) blokuje
    Proszę spróbować je otworzyć:

    https://cont.ws/@detektywjarzynski/1263820

    to mi się otwiera:

    Can we continue using your data to make ads more relevant?

    etc.
  • @Berkeley72 23:37:03
    "To jeszcze skomentuję: STWÓRCA - z konieczności ma jakąś FORMĘ
    bo BEZFOREMNY Stwórca przecież NIE MA JAK ODDZIAŁYWAĆ. A każda Forma musi być Zakotwiczona w materii, istniejącej w czasie i przestrzeni. Czyli Stwórcy ponad CZASEM i PRZESTRZENIĄ po prostu NIE MA, jest to CHIMERA"

    Ma Pan błędne koncepcje na temat Boga. Nic więc dziwnego, że jest pan ateistą.
  • @Pedant 09:15:34
    Berkeley72 nie umie wyzwolić się z swoich wdrukowań wiedzą nabytą w czasie największego wpływu "rewolucji kulturalnej" czasu "dzieci kwiatów'.

    Ma bardzo dużą wiedzę szczegółową, ale nie potrafi jej uogólnić. W efekcie wszelkie kwestie sprowadza na pozycje szczegółów, a bez wniosków ogólnych.

    W tej metodzie - nie da się uzyskać jakichś końcowych wniosków. Zawsze będzie dyskusja sprowadzona do rozważań o duperelach.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:46:32 Problem "De non existentia Dei" JKW traktuje jako "duperele"!
    JKW napisał:
    //W tej metodzie - nie da się uzyskać jakichś końcowych wniosków. Zawsze będzie dyskusja sprowadzona do rozważań o duperelach.//

    Ja napisałem, komentując rezultat mej dyskusji z "pedantem"

    // WSZYSCY WIERZĄCY W ISTNIENIE, POZA CZASEM I PRZESTRZENIĄ, BYTU OKREŚLANEGO PRZEZ NICH JAKO 'BÓG STWÓRCA', TO SĄ GRZESZNI LUDZIE, (Patrz rozdział "Bóg ZEWNĘTRZNY przeciw WEWNĘTRZNEMU Bogu" w "Wojnie Bogów"). Których to GRZESZNIKÓW - za Arystotelesem, Averroesem (astrofizykiem Fredem Hoyle) i Jainami - WZYWAM DO POPRAWY swych wyobrażeń o świecie.

    Na co "pedant" odpowiedział:

    //Ma Pan błędne koncepcje na temat Boga. Nic więc dziwnego, że jest pan ateistą.//

    MG się zapytuje "Jak sobie zatem "pedant" wyobraża Boga, zamieszkującego NICOŚĆ, czyli "poza czasem i przestrzenią"?

    W imieniu "pedanta" pozwolę sobie odpowiedzieć za niego słowami Sokratesea "WIEM, ŻE NIC NIE WIEM".

    W tej sytuacji proponuję by JKWswą opinię, że chodzi o DUPERELE odnośnie istnienia w NICOŚCI BOGA, przekierował w stronę "pedanta".

    Bo ja głoszę, jako PEWNIK LOGICZNO-FIZYCZNY (a zawodowo b. kompetentny jestem w obu tych dziedzinach), że EX NIHILO NIHIL EST, czyli po polsku ZE SWEJ NICOŚCI BÓG NIE MOŻE NIC STWORZYĆ.
  • @Berkeley72 17:55:35
    Bóg jest i immanentny i transcendentny.
    Zatem twierdzenie o nicości Boga dowodziłoby też nieistnienia świata.

    Czyli - znowu duperele...
  • @Krzysztof J. Wojtas 20:30:05 A czy JKW jest w stanie odróżnić byty RZECZYWISTE od UROJONYCH?
    napisał bowiem:

    //Bóg jest i immanentny i transcendentny.
    Zatem twierdzenie o nicości Boga dowodziłoby też nieistnienia świata//

    A skąd to kolega wie, że BÓG ma taką PODWÓJNĄ NATURĘ? Nauczyły go tego klechy KATOLICKIE oraz ŻYDOWSKIE? Bo już te PRAWOSŁAWNE na tą WYIMAGINOWANĄ transcendentalność (przekroczenie samego siebie) Boga nie przystają. (Info od religioznawcy, wychowanego w duchu prawosławnym marksisty, Włodzimierza Pawluczuka)

    Z tego, że przecież nie istnieje, poza przestrzenią i czasem - jak to pięknie ujął "pedant" - ta STWORZONA PRZEZ LUDZKĄ WYOBRAŹNIĘ CHIMERA (jak antropomorficznego boga nazwał Łyszczyński) bynajmniej nie wynika, że NIE ISTNIEJE ŚWIAT, w którym przedsiębiorczy BIZNESMENI WIARY stwarzają ATRAPY RZECZYWISTOŚCI, aby na tych wynalazkach ludzkości odpowiednio zarabiać.

    Przypomnę co napisał w "De non existentia dei" Kazimierz Łyszczyński i za co go ówczesny Episkopat Polski kazał okrutnie zamordować:

    //W latach 1655–1657, będąc w wojsku, zbrojnie walczył z najeźdźcami. Od 1658 do 1666 studiował, jako jezuita, kolejno w Krakowie, Kaliszu (filozofię) i Lwowie (teologię). Z zakonu formalnie wystąpił w 1666 roku, po czym zajął się polityką. Wielokrotnie był wybierany posłem na sejm z województwa brzeskiego[3].

    Łyszczyński nazywał teologów rzemieślnikami słów próżnych, wykrętnymi wężami, ślepymi, widzącymi ciemność zamiast światła, nie nauczycielami, ale zwodzicielami, nie filozofami, ale oszustami, obrońcami błędów głupoty i podstępów przodków.

    (...)

    Zachowana w Bibliotece Kórnickiej mowa instygatora Wielkiego Księstwa Litewskiego, Szymona Kurowicza Zabistowskiego, zawiera cytaty fragmentów potępionej pracy:

    I – zaklinamy was, o teologowie, na waszego Boga, czy w ten sposób nie gasicie Światła Rozumu, czy nie usuwacie słońca ze świata, czy nie ściągacie z nieba Boga waszego, gdy przypisujecie Bogu rzeczy niemożliwe, atrybuty i określenia przeczące sobie.

    II – Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym.

    III – Religia została ustanowiona przez ludzi bez religii, aby ich czczono, chociaż Boga nie ma. Pobożność została wprowadzona przez bezbożnych. Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nielękających się, w tym celu, żeby się ich lękano. Wiara zwana boską jest wymysłem ludzkim. Doktryna bądź to logiczna, bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza.

    IV – Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego samego uciemiężenia broni jednak lud, w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud.

    V – itd. , czytać więcej: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_%C5%81yszczy%C5%84ski
  • @Berkeley72 22:37:17
    "//Bóg jest i immanentny i transcendentny.
    Zatem twierdzenie o nicości Boga dowodziłoby też nieistnienia świata//"

    Bóg jest wszędzie, zarówno w immanencji (w której się Pan próbuje zamknąć) jak i w transcendecji. Jedną i drugą On stworzył, w swojej niepojmowalnej intelektem istocie jest ponad nimi.

    Bóg nie jest czymś, nie jest bytem, bo jest Stwórcą wszystkich bytów i źródłem oraz fundamentem wszelkiego istnienia.
  • @Berkeley72 22:37:17
    "
    A skąd to kolega wie, że BÓG ma taką PODWÓJNĄ NATURĘ? "

    To wynik własnych przemyśleń i przekonania o charakterze świata.
    Obawiam się, że jeszcze nie czas na prezentację tej opcji. Pierwsza próba spotkała się z kompletnym nieporozumieniem. A jest to jedyna opcja tłumacząca przejawy istnienia rzeczywistości - także w skrajnych przypadkach (cuda, czary).
  • @Pedant 23:35:45 "Bóg nie jest bytem"? A więc może jest produktem OD-BYTU?
    Dumny Czciciel " niepojmowalnej intelektem istoty Boga" napisał:

    //Bóg nie jest czymś, nie jest bytem, bo jest Stwórcą wszystkich bytów i źródłem oraz fundamentem wszelkiego istnienia.//

    Otóż rzeczownik 'byt" pochodzi od nieregularnie odmienianego czasownika "być" - stąd tzw. BÓG MOJŻESZA zawiadomił go, (załatwiającego swoją sprawę pod krzakiem na pustyni) "JA JESTEM". (Jahwe zrobił to imitując hinduskiego Brahmę "Ahm Brahmasi" - Ja jestem wszechogarniającym BYTEM - jak to zauważył mój korespondent Herboris, już półtora roku temu - http://markglogg.eu/?p=2019)

    Otóż Bóg Transcendentalny, pozostający Poza Człowiekiem, u którego organem niezbędnym do jego przetrwania w przestrzeni i czasie jest oczyszczający ze złogów jego organizmu ODBYT - by użyć terminologii "analno-genitalnej" żydowskiego filozofa Zygmunta Freuda - jest po prostu pięknie pachnącą wydzieliną, popularnie określaną jako GÓWNO.

    Tym to wytworem TWÓRCZOŚCI ODBYTU teologowie, zarówno ci Zachodno-Chrześcijańscy jak i żydowscy, z upodobaniem "karmią" swe owieczki, zapewniając je, że jest to PONADCZASOWA MĄDROŚĆ (patrz nauki św. Pawła w rozdz. 1 I Listu do Koryntian).

    W przeciwieństwie do JKW, który TRANSCENDENCJĘ Boga wymyślił ponoć sam (nie wiedząc nawet co to słowo w swej istocie oznacza, jak się czytaczom neon24 przyznał z miesiąc temu), ja o tym ORGANICZNYM ZWIĄZKU teologii żydo-chrześcijańskiej, z działalnością TWÓRCZĄ naszych ODBYTÓW, dowiedziałem się z żydowskiego midrasza, który mój "comrade in arms" Izrael Szamir zamieścił w "Pardes - studium kabały", do której to książki tłumaczenia na polski napisałem WPROWADZENIE - http://www.israelshamir.net/Polish/Polish8.htm

    A oto ten midrasz:

    Otóż nabożny żyd się dowiedział, że w sprzedawanym mu mieszku jest MĄDROŚĆ, którą się on napełni, gdy będzie ten mieszek ssać. Żądny mądrości pobożniś mieszek ten kupił i z ochotą zabrał się do dzieła, ale dość szybko się okazało, iż ten mieszek jest wypełniony GÓWNEM.

    Będąc napełnionym mądrością tego żydowskiego midraszu, proponuję by boga TRANSCENDENTALNEGO, który //w swojej niepojmowalnej intelektem istocie nie jest czymś, nie jest bytem, bo jest Stwórcą wszystkich bytów i źródłem oraz fundamentem wszelkiego istnienia.// po prostu porównać DO GÓWNA wypełniającego "mieszki z mądrością" namolnie rozdawane / sprzedawane przez kler łaknącym PRAWDY naiwniakom.
  • @Berkeley72 07:38:40
    Wulgarność i kłamstwo jako sztandarowa cecha filozofii Szanownego Berkeley'a 72.

    Ot cała jego "mądrość".
  • @Berkeley72 07:38:40
    "załatwiającego swoją sprawę pod krzakiem na pustyni" "oczyszczający ze złogów jego organizmu ODBYT" "ten mieszek jest wypełniony GÓWNEM."

    Z wrażenia zapienił się Pan, a raczej obes**ł"

    Pańska skatologiczna fiksacja sugeruje sugeruje zatrzymanie się rozwoju na fazie analnej (to Pan odwołał się do Freuda).

    "Osobowość analna – zgodnie z psychoanalityczną koncepcją rozwoju psychoseksualnego powstaje w wyniku fiksacji podczas fazy analnej, czyli w drugim i trzecim roku życia dziecka.

    Charakterystyczne cechy osobowości analnej skupiają się wokół uporu, uporządkowania, czystości. W zależności od przebiegu fazy analnej cechami osobowości, które mogą się rozwinąć w tej fazie są:

    Upór - niechęć do zmieniania swoich postaw i przekonań, do ustępowania. Skłonność do oponowania i przeżywania sytuacji jako wymuszających uległość, na co reaguje się oporem (zobacz też: reaktancja (psychologia)). ... Skłonność do gromadzenia, kolekcjonowania przedmiotów, nawet jeśli są niepotrzebne lub przeszkadzają. ... Sadyzm lub masochizm społeczny i seksualny
    ... Bierna agresja i skłonność do robienia na przekór"

    https://www.nerwica.com/topic/23676-osobowosc-analna-regres/
  • @Pedant 12:46:14 Dziękuję za komplement,
    Właśnie ten temat rozwijam szerzej w "języku Panów" (na podstawie „MIND INSIDE GENITALIA : The Origin (Genesis) of the Chosen People Super Species" sprzed lat 8 - http://markglogg.eu/?p=164 )

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2011/11/mozg-w-genitaliach.bmp

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031