Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
37 postów 468 komentarzy

Post tenebras lux

Berkeley72 - fizyk i geofizyk, filozof piagetowsko-lamarckowski, instruktor alpinizmu i ski-alpinizmu

WOJNA BOGÓW: Złodziej pod sztandarem "Nie Kradnij"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dyskusja z jednym ze znanych krakowskich specjalistów od języka hebrajskiego wskazała autorowi na jeszcze jeden, tragiczny wręcz aspekt zbyt prostego zrozumienia prawa „czcij ojca swego”

 

ZŁODZIEJ POD SZTANDAREM „NIE KRADNIJ”

 

Post Scriptum do części „Ucieczka Mojżesza z Ziemi mu obiecanej”.

Ponieważ w komentarzach do poprzedniej (3 z 8 planowanych) części „Wojny Bogów” dużu miejsca zajęła dyskusja, czy pre-antyczni Żydzi byli w Egipcie, więc powtarzam za dostępnymi źródłami: starożytyni Grecy, lubujący się w poznawaniu świata – w tym ich historyk i geograf Herodot – nic o takim specyficznym plemieniu nie wiedzieli (aż do czasów podbojów Aleksandra Macedońskiego). Platon tylko, jak pamiętam w „Timajosie”, wspomina, w sensie negatywnym o „tych z Egiptu”. Natomiast dobrze zachowała się, w starożytnym Egipcie, pamięć o najeździe Hyksosów. I żydowski renegat z I wieku ne, znany pod rzymskim imieniem Józef Flawiusz, w dziele „Wojna Żydowska” wspomia epizod z okresu okupacji Egiptu przez Hyksosów, mogący być wzorem dla powstania biblijnej „Księgi wyjścia” (Eksodusu).. Chodzi o kronikę starożytnego egipskiego kapłana Manetona (III w. p.n.e.). Ten znamienny fragment przypomina ks. Wilhelm Michalski w książce „Starożytne dzieje biblijne” z 1912 roku. Cytuję:

Otóż według Józefa Flawiusza w ten sposób miał opisać Maneto historyę wyjścia Żydów z Egiptu. Mianowicie Faraon Amenofils, pokonawszy Hiksosów, zamknął 80.000 trędowatych w mieście Awaris w delcie nilowej. Tam zorganizowali się trędowaci t.j. Hiksosi pod naczelnictwem kapłana Ozarzifa względnie Mojżesza. Ufortyfikowano miasto, które jednak Egipcjanie zdobyli i wtenczas to pozwolono trędowatym wywędrować z ziemi egipskiej.” (Józef Flawiusz uważał Hyksosów, lub “króli-pasterzy”, za starożytnych Izraelitów, którzy ewentualnie wyszli z Egiptu. Załączył on nawet krótkie etymologiczne objaśnienie określenia „Hyksos” – Contra Apionem 1.82–92)

A zatem mamy jakiś „okrężny” dowód historyczny, że naród – którego starożytni intelektualiści napisali „Księgę ZbawieniaLudzkości” (opinia „74KerenOr” na neon24) za czasów faraona Amenofilsa-Echnatona (który usiłował w Egipcie wprowadzic monoteizm), z tego Egiptu wyszli. Aby było ciekawiej, żydzi w tym okresie byli CIEMNOSKÓRZY. O tym informuje hinduski pisarz Salman Rushdie w książce „Ostatnie westchnienia Maura”: według kronik hinduskich tej karnacji Żydzi przybyli do Indii za Nabuchodonozora (VII w pne.), dopiero w ponad 2 tysiące lat później, wraz z Portugalczykami przybyli do Indii wygnani z Hiszpanii Żydzi o białym kolorze skóry!
 

ODWRACAJĄCE OBRAZ RZECZYWISTOŚCI „OKULARY POZNAWCZE”

 

Dyskusja z jednym ze znanych krakowskich specjalistów od języka hebrajskiego (Ireneusz Kania) wskazała autorowi na jeszcze jeden, tragiczny wręcz aspekt zbyt prostego zrozumienia prawa „czcij ojca swego”. Otóż w plemionach należących do gatunku Homo sapiens, gdy przywódca klanu zapada na starcze niedołęstwo, to albo sam o to prosi, wskazując następcę, albo rada starszych samodzielnie deklaruje go ubezwłasnowolnionym. W warunkach zaś zagrożenia plemiennego bytu — co często się zdarzało u żyjących w Arktyce Eskimosów — osoby zniedołężniałe same przyspieszały swą śmierć, dobrowolnie odłączając się od rodzin, byle tylko ułatwić przeżycie ich następców.

Biblia wskazuje, że tego mądrego, a nawet i szlachetnego zwyczaju nie było u Żydów. W tej sytuacji „niedoróbki” prawa zwyczajowego, izraelici uznali za ważne, błędnie udzielone, przez ślepego ze starości Izaaka, błogosławieństwo dla synów. Ponieważ Prawo (Tora) zabraniało korygowania jakichkolwiek błędów przywódców plemiennych. A zatem kapłani Izraela — jak cytowany powyżej Malachiasz — jak bezmyślne katarynki powtarzali, że bogu miłym jest Jakub-oszust, zaś znienawidzonym jest wielkoduszny Ezaw. To wychowanie przez Prawo powodowało, że każdy człowiek uczciwy i myślący — jak chociażby Jezus Chrystus — prawowiernym żydom automatycznie wydawał się być oszustem godnym znienawidzenia.

Wymuszone zaś przez ciągłą lekturę „Księgi”, odwrócenie się „do góry nogami” społecznych wyobrażeń o świecie i ludziach, w końcu zemściło się wręcz straszliwie na samym Izraelu. W sytuacji wielkiego zagrożenia kultury „odwracających okularów” ze strony Rzymu, w równe sto lat po śmierci Chrystusa, pojawił się nareszcie prawdziwy, zapowiedziany przez Mojżesza, Mesjasz. Zbawicielem tym był Bar Kochba „Syn gwiazdy” (Dawida). Jego czas nadejścia wyliczył na podstawie ksiąg, wyspecjalizowany w ewangelicznym „dostrzeganiu komara a połykaniu wielbłąda”, powszechnie uznany za mędrca rabin Ben Akiba. Oczywiście po kilku latach sukcesów, Mesjasz okazał się być zwykłym demagogiem i nieudolnym przywódcą, który doprowadził starożytny Izrael do totalnej samozagłady. Nieliczni Żydzi, którzy przeżyli ten holocaust nazwali go potem Bar Chosba — ,,Syn kłamstwa”. I tę rzecz trzeba jeszcze raz powtórzyć: to właśnie zawarte w Świętej Księdze, nieludzko sztywne, sadystyczne wręcz PRAWO, które przez tysiąclecia zabraniało (zabrania?) sprostowania trywialnego poznawczego błędu, doprowadziło do starożytnego holocaustu (około milion zabitych) narodu, któremu żerujący na ludzkiej głupocie kapłani-lewici wmówili, że jest Wybrany.
 

 

ZŁODZIEJ POD SZTANDAREM „NIE KRADNIJ”

 

Kolejne przykazania Dekalogu („Nie zabijaj”, „nie cudzołóż”, „nic kradnij” itd.) są realizowane w sposób najzupełniej naturalny przez prawic każdą społeczność: przecież nawet wśród bezrozumnych zwierząt „nie zabijaj” jest zazwyczaj przestrzegane wewnątrz gatunków — znanym jest chociażby przysłowie, iż „kruk krukowi oka nie wykole”. („Nie cudzołóż” obserwuje się tylko wśród gatunków monogamicznych, szczególnie wśród ptaków). Umieszczenie tak ewidentnych przykazań w sztucznym prawie ilustruje tylko jak zawzięcie okradali się nawzajem, cudzołożyli i zabijali członkowie Narodu Wybranego. (Boć to przecież sam założyciel tego Narodu, Jakub, w sposób skuteczny pożądał własności, które formalnie miały należeć do jego brata; syn Jakuba Ruben regularnie cudzołożył z nałożnicą swego ojca Bilhą; zaś Aron zabił swych dwóch braci z okazji wykorzeniania kultu cielca, którego zresztą sam odlał ze złota.) Co oznaczało prawo „nie zabijaj” dla Mojżesza, to najlepiej ocenić po jego czynach: nie dość, że prorok ten rozpoczął swą religijną karierę od zabójstwa Egipcjanina, to natychmiast po zejściu z góry Synaj z przykazaniami Dekalogu, potrzaskał te Kamienne Tablice, zebrał wierną mu drużynę Lewitów-morderców i wyrżnął aż trzy tysiące swych braci i bliźnich (II Moj. 32, 27-29). Pretekstem do tego pierwszego w historii Izraela holocaustu był fakt, że ci bezbronni, znienawidzeni przez „proroka” ludzie, odważyli się tańczyć, śpiewać oraz głosić chwałę Pana przed ołtarzem nie tego boga, którego zamierzał narzucić Izraelowi ambitny egipski kuglarz.

Jeśli chodzi o prawo „nie kradnij” to Mojżesz — podobnie jak w przypadku prawa „nie zabijaj” — cierpiał na rozdwojenie jaźni. Przecież to on sam namówił swych „rodaków” by ukradli, czyli „pożyczyli na wieczne nie oddanie”, naczynia, kosztowności oraz szaty od swych najbliższych egipskich sąsiadów (co po hebrajsku oznacza „bliźni”) przed ucieczką izraelitów z Egiptu (III Moj. 3, 21-22).

Według Biblii, sławne Kamienne Tablice z Prawem, otrzymane przez Mojżesza od boga na Synaju, były zapisane z dwóch stron (II Moj. 32, 15). Co było na nich napisane po stronie wewnętrznej — i co zwykłym ludziom zazwyczaj nie jest znane — ujawnił Mojżesz wiernym mu Lewitom w Księdze Powtórzonego Prawa. Zdemaskował się on w niej przy okazji jako herszt zwykłej „Bandy Boga” podniecanej nadzieją łupu, jaki znajdą w Ziemi Obiecanej: A gdy Pan, twój Bóg, wprowadzi cię do ziemi [...] którą przysiągł dać tobie [...] z domami pełnymi wszelkich dóbr, których nie gromadziłeś, [...] winnice i sady oliwkowe, których nie sadziłeś, to jednak będziesz z nich jadł do syta — V Moj. 6, 10-11. Warto tu przypomnieć, że najsłynniejszy król Izraela, Dawid, w istocie wsławił się tym, że był znanym na całym Bliskim Wschodzie zbójcą. Złupił on między innymi bratni Edom-Ezaw, czego Mojżesz zabronił robić (I Sam. 27, 8-12; I Krl. 18,12-13).

Patrząc z szerokiej perspektywy poznawczej, ów Dekalog, będący podstawą Starego Prawa, był po prostu li tylko maską kamuflującą grabieżcze intencje, z początku tylko Izraela, a potem i innych, powtarzających Dziesięć Przykazań jak bezmyślne katarynki, Narodów Wybranych. Używając znanego biblijnego porównania, to Prawo było rodzajem wypolerowanej jak zwierciadło TARCZY[*] odbijającej zarzuty wrogów Narodu (względnie Narodów) Wybranego, że jego (ich) intencje są zgoła odwrotne do głoszonych haseł. Ten podstęp poznawczy kapłanów Izraela świetnie dostrzegał Chrystus: na frontonie jerozolimskiej świątyni były wykute w kamieniu Prawa Dekalogu, zaś w jej wnętrzu urzędowała przysłowiowa Jaskinia Zbójców.

Dekalog zatem, zamiast przyczyniać się do wewnętrznego rozwoju ludzkiej osobowości, od dosłownie pierwszych chwil jego sformułowania zaczął wydawać OWOC ŚMIERCI I HAŃBY: pierwszego masowego, rytualnego mordu w imię Dekalogu dokonali wierni swemu wodzowi Lewici, zabijając wśród Żydów ludzi zabawy; ostatniego zaś ludobójstwa na bezbronnych ludziach zabawy — głównie Żydach chasydzkich i Cyganach — dokonali w imię tego samego Prawa, wierni Hitlerowi SS-mani.

Na zakończenie tego smutnego rozdziału pozwolę sobie przypomnieć chrześcijanom, w jaki sposób zostało obalone Stare Prawo. Otóż po prostu, ten „zewnętrzny” Dekalog, nie uwzględniający w ogóle istnienia duszy rozumującej u człowieka, został przez Jezusa, w zmowie z niektórymi kapłanami, skrócony do dwóch, wyraźnie wymagających introspekcji nakazów: „Będziesz miłował Pana Boga swego (wewnętrznego) z całego serca swego i z całej duszy swojej [...], a bliźniego swego jak siebie samego” (Łuk. 10, 27). Nietrudno tutaj dostrzec, że w tej ewangelicznej scenie, nawołującej członków marnotrawnego Izraela do powrotu do grona Narodów Rozumnych, zarówno Jezus jak i tajemniczy „uczony w zakonie”, który formułę tego Nowego Prawa wypowiedział, byli Tajnymi Współpracownikami, nie boga Jahwe, Zazdrosnego o swą władzęMikrocefala, ale obcego oficjalnemu Izraelowi, uniwersalnego, Rozumującego Boga. Ten właśnie Bóg kazał wyryć na frontonie świątyni w Delfach morderczą dla judaizmu zasadę γνοτϊσέ αΰτον— „poznaj samego siebie”. Bowiem to z Hellady, a nie z zakleszczonej w ambitnej bezmyślności Palestyny, pochodził ten Bóg Uniwersalnego Światła, w dawnej Grecji zwany nie tylko Heliosem, ale i Erosem Stwórcą, zakochanym bezgranicznie w matce ziemi Gai. Tego właśnie, dionizyjskiego boga szlachetności, czczono za czasów Jezusa w nieodległej od Jerozolimy Aleksandrii pod imieniem Serapisa. I tego Boga Chrystus był niewątpliwie Tajnym Agentem[**], celnie zresztą rozpoznanym i unieszkodliwionym przez Wielki Sanhedryn Izraela.

(Odnośnie do przykazania „nie kradnij” warto przytoczyć najnowszą anegdotę. Otóż niżej podpisany „advocatus diaboli” dopiero latem 1994 wpadł na iście diaboliczny pomysł, że geneza Dekalogu tkwi w znanym chwycie sprytnego złodzieja, który pierwszy zaczyna krzyczeć „nie kradnij” by odwrócić od siebie uwagę. W kilka tygodni po tym odkryciu, rzeczony „advocatus diaboli” otrzymał z Kanady wydaną w 1993 r. książkę Noama Chomsky’ego„Year 501″. Jej autor propaguje dokładnie tę samą ideę, tylko w jego przypadku chodzi o genezę nie tyle starożytnego Dekalogu, ile Nowoczesnych Praw Człowieka, tak obecnie egzaltowanych przez Stany Zjednoczone. Anegdota ta wskazuje, że nie lubiący cudów Bóg Uniwersalny potrafi jednak stwarzać identyczne neuronalne skojarzenie u wyznawców oddzielonych od siebie o cały ocean. Ani bowiem Chomsky ukradł to skojarzenie ze sprytnym złodziejem od Głogoczowskiego, ani na odwrót. Choć obaj myśliciele oczywiście, sądząc z ich tekstów, są bardzo pobożnymi, tak zwanymi „jezuickimi żydami”…)

 

[*] Innym przykładem magicznej TARCZY OCHRONNEJ jest Miedziany Wąż, jedyny amulet o postaci zwierzęcej, jaki nakazał sporządzić Mojżesz. Spojrzenie na tego Sztucznego Węża automatycznie ponoć osłabiało moc jadu węży naturalnych, które kąsały Naród Wybrany (IV Moj. 21,8). Za taki właśnie „amulet” należy traktować Kamienne Tablice, na które spojrzenie skutecznie osłabiało ,jad” oskarżeń wobec Izraela o chciwość i sadyzm. Zasady funkcjonowania takich „amuletów” Mojżesz poznał prawdopodobnie w czasie swej inicjacji kapłańskiej w Egipcie. Patrząc zaś z pozycji starożytnego, egipskiego kapłana, nowożytny krucyfiks jest niczym innym, jak takim właśnie „amuletem”, chroniącym chrześcijańskie owieczki przed jadem ukąszeń „węża” jakim jest Żywy Chrystus. Ilustracją skuteczności tegoż „amuletu” jest historia zachowania się Wypraw Krzyżowych oraz Zakonu Krzyżackiego.

[**] „Spisek” Jezusa z niektórymi uczonymi żydami polegał na celowym opuszczaniu przez nich zdania z Księgi Powtórzonego Prawa, które bezpośrednio poprzedzało przytoczony powyżej nakaz miłości Boga (V Moj. 6, 5). To „zapomniane” przez chrześcijan zdanie niedwuznacznie wskazuje, że Izrael miał czcić jako Jedynego, prywatnego boga mojżeszowych kapłanów (V Moj. 6, 2-4).
 

ZŁOTE FETYSZE JUDAIZMU

 

Założyciel Izraela Jakub, pomimo swego grzechu chciwości był człowiekiem na tyle rozumnym, że w swym pożegnalnym proroctwie ostrzegł Izrael przed potomkami swych dwóch synów — gangsterów: Szymon i Lewi, bracia, narzędziami gwałtu były ich miecze. Do ich zmowy (obrzezańców) się nie przyłączę, z ich knowaniem nie złączę mej sławy; gdyż w gniewie swym mordowali ludzi i w swej swawoli kaleczyli bydło. Przeklęty ten ich gniew, gdyż był gwałtowny i ich zawziętość, gdyż była okrucieństwem (I Moj. 49. 5-7).

Pomimo przekleństwa rzuconego przez Jakuba, przywódcą Żydów w Egipcie został zapalczywy i mściwy Mojżesz, będący potomkiem Lewiego zarówno ze strony ojca jak i matki (II Moj. 2, 1). Ten specjalizujący się w ściąganiu na Egipt najrozmaitszych plag, uzurpujący sobie przywództwo (IV Moj. 16, 13) „prorok”, narzucił Żydom swą rodzinę Lewitów jako kastę kapłańską, przechowującą ewangeliczne „klucze poznania”. Mojżesz zrobił także z części swej, znanej z okrucieństwa rodziny, coś w rodzaju Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pilnującego aby Izrael nie wyłamał się spod narzuconego mu prawa. I to właśnie ta Rodzina Lewitów zaczęła się zawodowo trudnić ściąganiem kolejnych plag i nieszczęść na Izrael, dokładnie tak jak to wskazali im Mojżesz i Aron[*], organizując plagi najpierw wśród Egipcjan, a potem wśród swych współplemieńców, którzy dali się nabrać na wyprawę do Ziemi Obiecanej.

Pierwszymi ofiarami terroru „rodziny” Lewitów, stało się tysiące bezbronnych Żydów wymordowanych przed ołtarzem Złotego Cielca. Z tych czcicieli Złotego Cielca zrobiono z czasem powszechnie znany symbol ludzkiej chciwości, choć jest to ewidentne poznawcze oszustwo. Cóż bowiem oznaczał kult cielca — a dokładnie byka — którego posąg, pamiętający jeszcze Egipt żydzi wykonali ze złota, bezinteresownie oddając na jego odlanie swe własne ozdoby? Była to kopia jednego z centralnych bóstw Egipskich, byka Apisa, symbolizującego nie tylko biologiczną siłę, ale także odwagę oraz witalność. W Egipcie bóg Apis, często zresztą czczony w postaci żywego zwierzęcia, związany był z kultem Stwórcy, boga Ptaha, a także z kultem Słońca, którego tarczę umieszczano (także na rycinach ilustrujących sceny biblijne w czasach nowożytnych) między jego rogami. Według mitu, po swej śmierci byk Apis reinkarnował się w Ozyrysa, uniwersalnego boga przyrody, a także i boga „dionizyjskiej” kultury. (Stąd w czasach ptolemejskich kult Serapisa, czyli Ozyrysa-Apisa.)

Zrzucenie na wyznawców Złotego Cielca winy za grzech chciwości w sposób dość skuteczny oczyściło Izrael od narzucających się oskarżeń o chęć grabieży Ziemi Obiecanej. Ci wymordowani przez Lewitów ludzie zabawy stali się zatem biblijnym „kozłem ofiarnym” złożonym na ołtarzu BOGA CYWILIZACJI WIECZNEGO DOBROBYTU, której budowę rozpoczął wychowany w cywilizacji Egiptu kuglarz — Mojżesz.

Kim był, w istocie swej duszy, Mojżesz oraz jego kapłańska „rodzina” Lewitów, najlepiej da się ocenić po wprowadzonych przez tę kastę przedmiotach kultu Jahwe. Wszystkie te przedmioty miały być wykonane ze złota bądź okute złotą blachą, wyraźnie na wzór znienawidzonego przez Mojżesza „cielca”. Do tych sakralnych przedmiotów należy przede wszystkim Złoty Świecznik. (Świecznik ten niewątpliwie został wykuty w kuźniach Hefajstosa, a ogień doń został wykradziony olimpijskim bogom przez Prometeusza.) Ten Siedmioramienny Świecznik reprezentuje Sztuczne Światło, oświetlające zarówno historię, jak i przyszłe perspektywy Narodu Wybranego. Ten atrybut kultu radykalnie odróżnia Izrael od wszystkich kultów pogańskich, w których źródłem światła były przedmioty naturalne, przede wszystkim Słońce.

Ze złota — bądź okute złotem — miały być i inne przedmioty kultu: stół ofiarny, puchary oraz Skrzynia Przymierza. Podobnie jak i Świecznik, te sakralizowane przedmioty codziennego użytku wskazują, że Boga w judaizmie symbolizują ułatwiające życie, czysto użytkowe wytwory ludzkiej pracy. Niewidzialny zatem bóg nie jest symbolizowany, jak w innych religiach, ani przez istoty żywe, takie jak ludzie, zwierzęta czy drzewa, ani nawet martwe wytwory natury, w rodzaju słońca, gór, czy też rzek.Jest to po prostu czysty fetyszyzm technicznych ułatwień życiowych, w tym przede wszystkim pisma.

[*]To właśnie brat Mojżesza Aron, działając jak nowoczesny prowokator, odlał ze złota posąg Cielca — Moj. 32, 4.


 


 

KOMENTARZE

  • Szanowny Panie Profesorze
    Lubię Pana wpisy, choć są uważam wyjątkowo rozwichrzone.

    Mam pytanie serio:
    Czy zgodzi się Pan z twierdzeniem, że celem religii żydowskich (judaizmu, religii holokaustu) jest panowanie tego plemienia nad światem? jest to cel podawany expressis verbis.
    Dla kontrastu, celem religii katolickiej jest zbawienie każdego człowieka

    pozdrawiam
  • @MacGregor 10:08:48
    Proszę sobie samemu odpowiedzieć na kolejne istotne pytanie:

    czy byłoby możliwe dążenie syjonistycznego Żydostwa do podboju narodów (i czy ktokolwiek zadawałby wtedy pytania podobne do pańskiego), gdyby wcześniej narody nie zostały barbarzyńsko podbite przez chrześcijaństwo, czyli przez religię wywodzącą się z judaizmu biblijnego?
    _____________________

    Co do pańskiego pytania, to nie istnieje żaden kontrast, ani sprzeczność, między dążeniem syjonizmu do podboju świata a katolickim (żydo-katolickim) zbawieniem. Syjonistyczny podbój dotyczy sfery realnej, natomiast katolickie zbawienie (zbawienie duszy, nie ciała) dotyczy sfery mistycznej.
    Trzeba jednak zauważyć, że na mistyczne zbawienie według katolicyzmu zasłużą jedynie ci, którzy w serze realnej poddadzą się realnej - ziemskiej władzy Kościoła (wypełnianiu jego nauczania - nauczania zapisanego w żydowskiej Biblii), a co zatem także władzy syjonistycznych reżimów mających wsparcie tegoż Kościoła ("antysemityzm jest grzechem", "nacjonalizm jest herezją").
  • @ Autor - 5* ........................ zwykła „Banda Boga”
    https://wiernipolsce1.files.wordpress.com/2015/05/armia_boga.jpg
  • @MacGregor 10:08:48
    ,,Dla kontrastu, celem religii katolickiej jest zbawienie każdego człowieka"

    https://wiernipolsce.wordpress.com/2018/10/26/czy-autyzm-starozytnych-kaplanow-izraela-lezy-u-podstaw-zabijajacej-rozum-pustki-zydo-chrzescijanskiej-wiary/

    Jak znam teksty autora nie tylko te zamieszczane na Neon24, ale także publikowane wcześniej, to odpowiedź z tych już opublikowanych tekstów daje się odczytać następująco:

    Celem religii katolickiej jest zbawienie każdego człowieka z rozumu dla łatwiejszego nad nim panowania.
    Stąd tak częste odwoływanie się w tej religi do pasterza i owieczek i wzmiankowaniu o tych zbłąkanych owieczkach, które nie poddają się temu z rozumu zbawienia.

    https://www.jajamioasfalt.pl/img/aa201808150014500000008132.jpg
  • @Rzeczpospolita 13:26:44 Odnośnie Tomasza Pompowskiego
    chyba zapamiętałem to nazwisko, bo to był bardzo młody człowiek, dobrze mówiący po angielsku i tak zaciekły ANTYKOMUNISTA, że organizatorzy naszego spotkania Mut zur Ethik" w Sirnach (Szwajcaria) mi mówili, że to przez to, za jest bardzo młody i należy mu to wybaczyć. Przyjechał zdaje się z prof. Jerzym Przystawą, nie żyjącym już współautorem, z Mirkiem Dakowskim, książki o "Aferze FOZ-u".

    https://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2012/07/tomek.jpg

    W wikipedii nie zalazłem jego wieku, ale takie info: //Jest współzałożycielem i redaktorem portali eksperckich w języku angielskim i polskim, a także polskiej edycji amerykańskiego czasopisma „Commentary”.//

    Jak pamiętam, przed 50-40 laty "Commentary" to był miesięcznik liberalnych intelektualistów żydowskich. W nim Milton Himmelfarb opublikował interesujący artykuł o pisarzu i filozofie Matthew Arnoldzie: https://www.commentarymagazine.com/articles/hebraism-and-hellenism/
  • @Rzeczpospolita 13:17:59
    Witam,

    Trudno nam byłoby dojść do porozumienia, ale to nie powinno stać na przeszkodzie, by porozumieć się choćby w szczegółach.
    Religie żydowskie (judaizm, religia holokaustyczna naszych czasów) mają plemienny ekskluzywizm w samym swoim jądrze, zas katolicyzm (dosłownie: nauka powszechna) jest uniwersalistyczny - w pewnym sensie uniwersalistyczny jest też islam, choć do dzis jest on głoszony w formie dośc prymitywnej (Jezus nakazuje nauczac wszystkie narody, a Mahomet przymuszać).

    Nie wszystkie narody zostały "barbarzyńsko podbite" przez chrześcijaństwo - starożytny Rzym chyba nie? Zasiewem Koscioła była na poczatku krew jego męczenników - nie byl topodbój,a juz w szczególności barbarzyński

    pozdr
  • @Oświat 20:12:46
    Wiara nie zabija rozumu i dlatego większość uczonych przez ostatnie 2 tys lat było osobami wierzącymi.
    Odcięcie się od rozumu to 'fideizm', który jest traktowany w katolicyzmie jako herezja.
    Z dwu największychhistorycznie ojców koscioła, bliski fideizmowi był sw,. Augustyn, zaś św. Tomasz z Akwinu reprezentował chłodny rozum - KRK przyjął system Akwinaty jako własnym, nie Augustyna. Co ciekawe, antykatolicka reformacja to bunt mnichów augustyniańskich przeciw Tomaszowi.

    "Strzyżenie owieczek" ma czasemmiejsce w praktyce, ale nigdzie w oficjalnej ( a wszystko jest jawne) nauce Koscioła - tam jest akurat zbawienie WSZYSTKICH dusz.

    pozdr
  • @MacGregor 10:08:48
    “Dla kontrastu, celem religii katolickiej jest zbawienie każdego człowieka”

    Chyba raczej wtrącenie do piekła każdego człowieka, łącznie z wiernymi. Wystarczy poczytać tutejszego Jana Pawła - aż skóra cierpnie od słuchania, jacy to my wszyscy jesteśmy grzeszni i na jakie męki zasługujemy. Pal sześć przyzwoite życie, tylko włosienica i zdrowaśki mogą nas uratować przed ogniem piekielnym.
  • ???
    "W warunkach zaś zagrożenia plemiennego bytu — co często się zdarzało u żyjących w Arktyce Eskimosów — osoby zniedołężniałe same przyspieszały swą śmierć, dobrowolnie odłączając się od rodzin, byle tylko ułatwić przeżycie ich następców.

    Biblia wskazuje, że tego mądrego, a nawet i szlachetnego zwyczaju nie było u Żydów"

    - nawet neandertalczycy dbali o chorych i starych, czego dowodzą znaleziska archeologów.
    Zbiorowe zachowanie się Żydów w czasach zagłady w czasie II wojny swiadcza o poświęcaniu słabych (dzieci, kobiet) na rzecz przeżycia silniejszych - a więc biologizm
    W chrzescijaństwie jest dokłądnie odwrotnie - etos rycerski to obrona słabych (wdów i sierot)
    Zniekształcanie takich szczegółow nie przydaje wiarygodności Autorowi
  • @MacGregor 09:55:02
    „Nie wszystkie narody zostały "barbarzyńsko podbite" przez chrześcijaństwo - starożytny Rzym chyba nie? ”

    Nie, starożytny Rzym nie został podbity, został tylko przepotwarzony w państwo chrześcijańskie. Podobnie, Polska jest przepotwarzana w Polin i krew strumieniami nie spływa.
  • @Lotna 10:46:17
    to, co chrześcijaństwo wniosło do starożytnego Rzymu (skądinąd juz wówczas bardzo kulturalnego) było uznanie, że każdemu człowiekowi (nawet niewolnikowi) przysługuje minimum godności z racji bycia dzieckiem Bożym.

    pozdr
  • @Lotna 10:41:20
    "Dla kontrastu, celem religii katolickiej jest zbawienie każdego człowieka”

    Witaj :)

    Myślę, że troszkę rozmijamy się co do przedmiotu dyskusji.
    Ja nie pisze tutaj o tym, czy katolicyzm jest prawdziwy ani jak wygląda w praktyce tu i teraz, ale o immanentnym dla tej religii celu.

    "Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości" - takie słowa P.jezusa przytacza jan ewangelista -nic o włosienicy czy zdrowaskach

    Cel religii żydowskich jest inny - żeby ich plemię panowało nad światem, bo tak im obiecał jahwe
    nam nic takiego nie obiecał, nam obiecał, że wszyscy będziemy dziecmi Bożymi - o ile tego daru nie odrzucimy
  • @MacGregor 10:58:54
    Rzeczywiście?
    „Wkrótce, w 380, po wstąpieniu na tron cesarski Teodozjusza I, chrześcijaństwo stało się oficjalną religią Imperium. Kościół – według jego krytyków – stał się wtedy organizacja polityczną, popierającą agresywne działania cesarzy. Był podporą istniejącego ustroju politycznego, społecznego i gospodarczego, mimo że przez wielu chrześcijan było to uznane za odstępstwo od zasad głoszonych przez Jezusa i tradycję apostolską.

    Teodozjusz I ogłosił tzw. edykt o prawowierności, w którym nakazał, by narody znajdujące się pod panowaniem rzymskim przyjęły wiarę chrześcijańską. Wszyscy inni byli uważani za heretyków. Poganie nie mogli się publicznie gromadzić ani otwarcie głosić swojej wiary. Na przykład na mocy tego edyktu, od 394 roku obowiązywał zakaz organizowania igrzysk olimpijskich na terenie Grecji. Kościół w tamtym czasie niejednokrotnie popierał działania wojenne i prześladowania odstępców od wiary i Żydów, dochodziło także do nawracania siłą. Przeciwko takim działaniom Kościoła i Rzymu występował m.in. Jan Chryzostom[1]. Silny związek Kościoła z władzą świecką utrzymał się jednak przez następne stulecia.”
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Chrześcijaństwo_w_późnej_starożytności
    Konstantyn l Wielki (cesarz) jest uznawany za świętego prawosławnego. Bez powodu?

    Jak widać, chrześcijaństwo wniosło minimum godności dla każdego człowieka, pod warunkiem, że jest on chrześcijaninem. Nie po raz ostatni w historii, zresztą.
  • wiara a rozum
    Podbój narodów przez pierwszych chrześcijan ( czytaj żydów) odbywał się w dwojaki sposób. Doły ogłupiano obiecując zbawienie i strasząc jednocześnie mękami i ogniem piekielnym. Władców i monarchów przekonywano o korzyściach politycznych i wzmocnienie władzy, jako, że ,,wszelka władza pochodzi od boga" i nie może być podważana przez lud gminny i pospólstwo, nie zapominając także wspomnieć o mękach piekielnych i wiecznym w ogniu smażeniu w przypadku gdyby taki czy inny monarcha zbyt się upierał przy dawnych obrządkach i wiarach.
    Kij i marchewka x 100
  • @Lotna 11:38:12
    Teodozjusz to nie ewangelista, a ja i tak Panią lubię :)
  • @Oświat 12:10:37
    Pierwsi chrześcijanie to w istocie Żydzi, ale już w pierwszym pokoleniu zaczęłi przeważać prozelici (niebędacy Żydami), właśnie ze względu na uniwersalizm chrześcijaństwa.

    Korzyści polityczne monarchów to dopiero od wczesnego śedniowiecza
  • @Lotna 11:38:12
    "Jak widać, chrześcijaństwo wniosło minimum godności dla każdego człowieka, pod warunkiem, że jest on chrześcijaninem. Nie po raz ostatni w historii, zresztą"

    - to prawda, ewolucja myśłi i praktyki w średniowiecznej Europie poszła w tym kierunku i dopiero Polacy na soborze w Konstancji przekonali innych do nauki, że taka sama godnośc jest udziałem osób niewierzących (Paweł Włodkowic)
  • @MacGregor 10:05:51 ZASADNICZA RÓŻNICA MIĘDZY WIARĄ A MYŚLENIEM
    MacGregor napisał zasadnie:

    //Wiara nie zabija rozumu i dlatego większość uczonych przez ostatnie 2 tys lat było osobami wierzącymi. //

    Problem tkwi w tym W CO SIĘ WIERZY

    Benedykt XVI w swym sławnym wykładzie na Uniwersytecie w Ratyzbonie, w 2006 roku przypomniał, cytuję:

    // bardzo skądinąd religijnego, XVII wiecznego francuskiego fizyka i filozofa Blaise Pascala, który przeprowadził rozróżnienie między „bogiem filozofów, a Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba”, a także jeszcze bardziej radykalnego od niego niemieckiego filozofa Imanuela Kanta, który u progu Oświecenia utrzymywał, że „musi odrzucić myślenie, aby uczynić miejsce dla wiary”. //

    Ja kilkanaście już lat temu, gdy prowadziłem zajęcia z religioznawstwa ze studentami na Akademii Pomorskiej, zapytałem się ich po prostu JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY WIARĄ I MYŚLENIEM?

    I otrzymałem pełne poparcie dla tezy, ze WIARA POLEGA NA BEZMYŚLENIU, po prostu na przyjęciu "na wiarę" najbardziej ABSURDALNYCH ARGUMENTÓW.

    Na przykład tego, że Maryja - stworzenie boże - była BOGURODZICĄ, czyli porodziła Boga STWÓRCĘ. (Negacja tego logicznego argumentu była przyczyną rozłamu KK i NESTORIANIZMU w V wieku ne; to zapewne wyparci z Imperium Romanum nestorianie przekonali Mahometan, ze Jezus był tylko bożym posłańcem, a GRZECH PIERWORODNY, będący podstawą chrześcijańskiej nauki o GRZECHÓW ODKUPIENIU PRZEZ KREW CHRYSTUSA, to jest tylko OBŻYDLIWĄ ŻYDOWSKĄ HUCPĄ, nie mającą nic wspólnego z powstaniem ROZUMNEJ LUDZKOŚCI.

    I do powrotu do ETOSU (zachowania się) HOMO SAPIENS - czyli gatunku ROZUMNEGO, z rodziny hominidów (małp człekokształtnych) w mej WOJNIE BOGÓW zmierzam, Czy mnie zrozumiano?

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031